Nagranie pokazujące rozpaczającą po śmierci dziecka matkę wstrząsnęło ludźmi z całego świata. Dziennikarze włoskiej telewizji rozmawiali z Iriną Dmitriewą, matką zabitej w Winnicy 4 Luty 12, 2021 Śmierć rodzica to okoliczność smutna i tragiczna. Warto jednak oprócz strefy emocjonalnej zadbać także o wszystkie sprawy formalne. Kwestie pochówku oraz świadczeń finansowych po śmierci rodzica są także warte naszej uwagi. Życie toczy się dalej, a pozostałe przy życiu dzieci muszą zadbać o wszystkie formalności, by ze spokojem przeżyć to wydarzenie. Spis treści1 Śmierć rodzica a ZUS2 Jak starać się o świadczenie ZUS po śmierci rodzica?3 Odszkodowanie za śmierć rodzica Śmierć rodzica a ZUS Pochówek zmarłego rodzica wiąże się ze sporymi kosztami, o czym wiedzą wszyscy, którzy przeżywali już kiedyś organizację pogrzebu. Na szczęście możemy liczyć w tej sytuacji na pomoc ZUS-u. Wypłaca on tzw. zasiłek pogrzebowy. Jego celem jest rekompensata finansowa kosztów pochówku osoby zmarłej, a ubezpieczonej za życia. Prawo do ubezpieczenia mogło być bezpośrednie lub domyślne – wszystkie te przypadki dokładnie opisuje ustawa. Jeśli jednak nasz rodzic pracował, otrzymywał rentę lub emeryturę, to sprawa jest jasna i oczywiście należy się nam po jego śmierci zasiłek pogrzebowy. Jak starać się o świadczenie ZUS po śmierci rodzica? Zasiłek pogrzebowy z ZUS-u otrzymać może osoba bliska zmarłego. Należy w odpowiednim oddziale Zakładu Ubezpieczeń Społecznych złożyć następujące dokumenty: wniosek o wypłatę zasiłku pogrzebowego; a dokładniej formularz Z-12, który możemy odebrać w oddziale ZUS-u lub pobrać on-line przez internet oraz wydrukować, skrócony odpis aktu zgonu rodzica, oryginały rachunków związanych z kosztami pogrzebu (lub kopie tych rachunków potwierdzone przez bank za zgodność z oryginałem – jeżeli oryginały zostały złożone do banku), dokumenty, które dowodzą pokrewieństwa z osobą zmarłą (np. skrócone odpisy aktów stanu cywilnego lub dowód osobisty, o ile dokument ten zawiera odpowiednie dane osoby ubiegającej się o zasiłek). Zasiłek z ZUS-u po śmierci rodzica jest wypłacany członkowi rodziny, który faktycznie pokrył koszty pogrzebu zmarłej osoby. Jeśli jednak osoba dostanie świadczenie z ZUS-u, to na pieniądze nie mogą już liczyć inni krewni. Warto to mieć na uwadze, że świadczenie nie dzieli się między rodzinę, tylko jest wypłacane osobie, która zapłaciła za pogrzeb. Należy jednak pamiętać, że zasiłku z ZUS-u nie otrzymuje się z automatu, tylko konieczna jest procedura wnioskowania o jego wypłatę. To także należy zrobić w odpowiednim czasie, aby pieniądze z ZUS-u nam nie przepadły. Jakie zatem terminy obowiązują w tej sytuacji? Otóż po śmierci rodzica jest czas 12 miesięcy na złożenie wniosku o przyznanie zasiłku pogrzebowego z ZUS-u. Po tym czasie prawo do zasiłku wygasa. Zdarzają się jednak czasami okoliczności szczególne, które powodują wydłużenie tego okresu. Jeżeli pogrzeb odbył się dłuższy czas po śmierci rodzica zasiłek można nabyć do 12 miesięcy od dnia pogrzebu. Powodem może być np. późniejsze odnalezienia zwłok lub konieczność ich identyfikacji (np. po wypadku). W takiej sytuacji należy udowodnić te przyczyny opóźnienia. Można to zrobić na różne sposoby, np. dołączając zaświadczenie z prokuratury lub policji. Odszkodowanie za śmierć rodzica Oprócz zasiłku z ZUS-u można w niektórych sytuacjach otrzymać jeszcze inne pieniądze z odszkodowania za śmierć rodzica. Jest tak, jeśli mamy prywatne ubezpieczenie w jakimś zakładzie ubezpieczeniowym, np. PZU lub innej firmie. Wówczas takie odszkodowanie jest możliwe. Oczywiście istotne jest to, czy płaciliśmy składki na odpowiednie ubezpieczenie. Jeśli mamy zawartą z zakładem ubezpieczeniowym stosowną umowę, możemy liczyć na wypłatę odszkodowania. Musiałaby to jednak być umowa przewidująca świadczenie w przypadku śmierci naszego rodzica czy też np. teścia lub teściowej. W takiej sytuacji możemy liczyć na wypłatę przewidzianą w warunkach ubezpieczenia. Artykuł powstał przy współpracy z
Minęły dwie godziny od porodu i okazało się, że matka Filipa nie żyje. Powodem śmierci był najprawdopodobniej krwotok. Mąż Katarzyny powiadomił w tej sprawie prokuraturę. 3. Komentarz ginekologa ”Do takiej sytuacji może dojść, gdy pacjentka leży i nikt do niej nie zajrzy przez kilka godzin po przebytym cesarskim cięciu.
"Pozwolić im odejść" – taki tytuł nosi jeden z rozdziałów książki "Dzieci i śmierć" psychiatry Elisabeth Kubler-Ross, która całe życie poświęciła pracy z umierającymi. Pozwolić dziecku odejść – to dla wielu rodziców szokujące stwierdzenie. Dziecko ma żyć. Większość dzieci umiera w poczuciu osamotnienia, ponieważ rodzice i lekarze nie chcą lub nie umieją z nimi rozmawiać, pisze doktor Ross. W takich sytuacjach dziecko milknie. Tymczasem dzieci wiedzą, że odchodzą i dają nam dorosłym wyraźne sygnały. Nawet dzieci, które zginęły w nieoczekiwanych, często dramatycznych okolicznościach poruszały wcześniej temat swojej śmierci w rozmowach z rodzinami. Myślę, że dzieci nieświadomie wiedzą, co je czeka, pisze doktor Ross. Pewnie zawsze to wiedziały, ale my, dorośli dopiero od niedawna zwracamy uwagę na ich przeczucia. Do tej pory negowaliśmy je, ponieważ budziły w nas przesądny lęk. Dzieci widzą, czują i wiedzą znacznie więcej, niż nam się wydaje. Za żadne skarby świata Małgorzata była przy śmierci swojej chorej na białaczkę dwunastoletniej córki Oli. Z wykształcenia jest psychologiem, dlatego od początku wiedziała, że chce rozmawiać z córką szczerze i otwarcie o jej chorobie, odpowiadać na jej pytania, a gdy będzie zbliżała się śmierć, przygotować ją na to. - Ola sama zaproponowała, że chce napisać pożegnalne listy do bliskich, rodziców, dziadków, kuzynów – opowiada Małgorzata. Dziękowała im, wspominała chwile razem. Zanim umarła, rozdała wiele swoich rzeczy przyjaciółkom. Dwa dni przed śmiercią wyznała: "Mamo, boję się!". Przytuliłam ją i najłagodniej jak potrafiłam, powiedziałam: "Wiem kochanie. Ale wkrótce ten lęk minie. Tam, gdzie idziesz, spotkasz wiele dobrych istot, które będą się tobą opiekować". Tłumaczyłam córce, że będziemy za nią tęsknić, ale damy sobie radę. Zapewniłam, że wszystko będzie dobrze, że odnajdzie wielki spokój i znowu się spotkamy, kiedy nadejdzie czas. Rano Ola powiedziała mamie, że wieczorem odejdzie, i tak się stało. Zanim umarła, zaplanowała z rodzicami swój pogrzeb: jak będzie ubrana (w leginsy i białą sukienkę), kogo zaprosić (koniecznie nauczycielkę angielskiego i dawno niewidzianego wujka Adama), wybrała muzykę (ku zaskoczeniu rodziców przeboje Madonny). Małgorzata opowiedziała mi o swojej córce, ponieważ zależy jej, abyśmy uważnie słuchali tego, co mówią nasze dzieci, wczuwali się w ich potrzeby i z największą delikatnością i miłością podążali za nimi. Jest pewna, że dzieci radzą sobie znacznie lepiej, bez względu na to, czy są zdrowe, czy chore, jeśli mogą swobodnie i otwarcie rozmawiać z nami o wszystkim, także o własnej śmierci. W książce "Dzieci i śmierć" jedna z matek opowiada o momencie śmierci swojej pięcioletniej córeczki: "W pewnej chwili jej buzia rozpromieniła się: Mamo! Mamo! – zawołała z zachwytem. Pogłaskałam ją po ramieniu. Odpręż się kochanie – poprosiłam. Wszystko będzie dobrze. Moja córeczka wzięła dwa głębokie oddechy i umarła. Towarzyszyłyśmy jej do końca. Jedna z moich przyjaciółek siedziała z prawej strony i trzymała ją za rękę. Druga stała w nogach łóżka, podczas gdy ja leżałam przy niej z lewej strony i obejmowałam ją ramieniem. Płakałam, wiedząc, że będzie mi brakowało jej fizycznej obecności. Nie oddałabym tamtej chwili za żadne skarby świata". Wszystko w porządku Śmierć dziecka poprzedza często "moment przebudzenia". Dzieci w stanie śpiączki lub te, które nie obudziły się jeszcze po operacji, zazwyczaj otwierają oczy i wydają się całkowicie przytomne. Inne dzieci, które cierpiały z bólu, nagle odczuwają spokój i ulgę. W takich chwilach doktor Ross pyta ich, czy nie zechciałyby podzielić się z nią tym, czego doświadczają. "Wszystko w porządku - powiedział jej kiedyś pewien chłopiec. – Mamusia i Peter już na mnie czekają". Po tych słowach uśmiechnął się z zadowoleniem i ponownie zapadł w stan śpiączki, w którym dokonał ostatecznej przemiany nazywanej śmiercią. Doktor Ross wiedziała, że matka chłopca zmarła na miejscu wypadku. Sądziła jednak, że piętnastoletni Peter żyje. Przewieziono go do innego szpitala na oddział leczenia poparzeń, ponieważ doznał poważnych obrażeń, kiedy samochód stanął w płomieniach. Peter zmarł w tym szpitalu, jego umierający brat nie mógł tego wiedzieć. Rodzice opłakujący zmarłe dzieci pragną otrzymać od nich jakiś znak "życia" Lekarka zgromadziła tysiące relacji od umierających dzieci na całym świecie. Pracowała z pacjentami białymi i czarnymi, z Aborygenami, Eskimosami, mieszkańcami Ameryki Północnej i Południowej, Afryki i Europy. Każde dziecko, które opowiadało jej o tym, że ktoś na nie czeka, zawsze miało na myśli osobę z kręgu rodziny, która zmarła niedługo przed nim, czasem zaledwie kilka minut wcześniej. Żadne z tych dzieci nie wiedziało o śmierci tych osób. Opowiadały, że gdy bliska osoba wyszła im na spotkanie, ogarnęło je wielkie szczęście, spokój, ukojenie i miłość. Żadne "racjonalne teorie naukowe" nie przekonują mnie już, że takie zdarzenia są "efektem niedotlenienia", pisze w swoich książkach doktor Ross. Nasze ciało fizyczne jest jedynie kokonem, zewnętrzną skorupą. Prawdziwa, wewnętrzna jaźń wyfruwa zeń jak motyl w chwili, którą nazywamy śmiercią. Jest nieśmiertelna i niezniszczalna. Gdybyśmy umieli wsłuchiwać się w nasze dzieci, moglibyśmy się wiele od nich nauczyć. Tak jak doktor Ross od jednego ze swoich małych pacjentów. Siedmioletni chłopiec o imieniu Edou mówił przed śmiercią, że nasze życie jest cenne i ma wielką wartość. Opowiadał ludziom o śmierci w sposób, który sprawiał, że wychodzili z jego pokoju z uśmiechem na ustach. Mówił, że największa radość płynie z miłości, która nie stawia warunków. Siedem lat ziemskiego szczęścia Rodzice opłakujący zmarłe dzieci pragną otrzymać od nich jakiś znak "życia". Chcieliby ich dotknąć, jeszcze raz zobaczyć, jak się uśmiechają, usłyszeć ich głos, ale najbardziej pragną wiedzieć, że ich dzieci są w dobrych rękach, że nie czują się tak samotne, jak my, którzy tu zostajemy. Ukochani zmarli nawiedzają tych, którzy tego potrzebują, pisze doktor Ross. Wierzy, że każdy z nas dostaje to, czego mu potrzeba. Relacjonuje wiele takich spotkań. Matka tragicznie zmarłej siedmioletniej dziewczynki prosiła o znak od niej. W tej samej chwili spojrzała w okno, w szybie pojawiła się postać jej córeczki, która uśmiechała się. "Popatrz, mamo!" – zawołała rozpromieniona. I mimo że ten widok zniknął po kilku chwilach, napełnił matkę głębokim spokojem i miłością. Ja także wielokrotnie słyszałam od rodziców w żałobie, że zmarłe dzieci nawiedzały ich w snach: były zdrowe i piękne. I te sny były jak balsam na zranione serca. Otrzymacie znak, jeśli naprawdę tego potrzebujecie, pisze doktor Ross. Wystarczy się zatrzymać i zaufać, pozwolić sobie na przyjęcie tego, co jest nam ofiarowane. Prawdziwe pocieszenie przychodzi od wewnątrz. Zobaczycie motyla, promień słońca, obłok i rozpoznacie w nich znak od waszych dzieci. Przyjmujcie to naturalnie, nie krytykujcie się za te wyobrażenia. Dzięki nim znów zaczniecie dostrzegać urodę świata, która nie przemija nawet wtedy, gdy umierają nasze dzieci. Wsłuchując się w siebie, zdobywamy pewność, że rozłąka z dziećmi jest stanem przejściowym, bo wkrótce znów się spotkamy. Jedna z matek w żałobie - Ewa, której siedmioletnia córeczka Nosia utonęła - opowiadała mi, że po pogrzebie zaprosiła do domu kobietę o zdolnościach widzenia poza materią. Ta kobieta nie wiedziała nic ani o Ewie, ani o śmierci dziecka. Gdy tylko weszła, powiedziała: "W tym domu mieszkała dziewczynka, której dusza potrzebowała siedem lat ziemskiego szczęścia". Foto: Zwierciadło
Oto kilka wskazówek ułatwiających rozmowę z dzieckiem: Bądź szczery – mów prawdę. Dzieci wyczuwają emocje bliskich dorosłych, powiedzenie dziecku, że bliska osoba wyjechała albo zasnęła może zawieść zaufanie dziecka. Odpowiadaj na pytania dziecka z szacunkiem i uczciwie. Mów prosto, językiem faktów.
Niniejsza książka powstała z doświadczenia, jakie Autor zdobył towarzysząc grupie rodziców, którzy doświadczyli we własnym życiu bólu, jakim jest utrata dziecka. Droga rodziców przypomina drogę krzyżową jednocześnie daje ona pewność tego, że życie nie umiera. Jak również jest gwarancją nowego życia utraconego dziecka, jego i naszego zmartwychwstania. Amedeo Cencini zaznacza, że w każdym wydarzeniu kryje się Boże pragnienie zbawienia. Lektura ta ma w każdym momencie naszego życia, i nawet w tak niezwykle trudnej sytuacji, jaką jest śmierć własnego dziecka pomóc nam przyjąć postawę człowieka wierzącego. „Wobec bólu, cierpienia, śmierci ogólnie pojętej, lecz jeszcze bardziej wobec śmierci dziecka, ojciec, matka, nie mogą inaczej postąpić jak zbuntować się". Kiedy umiera dziecko, w pełni zrozumiałą reakcją jest, że ten, kto dał mu życie, przeciwstawi się jego śmierci. Czy to będzie śmierć wczesna i niespodziana, czy też nawet zapowiedziana długim czasem choroby i wciąż mniejszymi szansami na wyzdrowienie, śmierć jest zawsze wydarzeniem wstrząsającym. Nie da się łatwo pogodzić z myślą, że zabraknie własnego dziecka. Istnieje naturalna i instynktowna siła, która objawia z całą swą mocą, by uniemożliwić natychmiastowe pogodzenie się. To siła podsycana przez instynkt rodzicielski, instynkt życiowy, typowy dla kogoś, kto przekazał życie innemu i nie może znieść myśli, że mogłoby ono zostać przerwane, zwłaszcza gdy już otwierało się na przyszłość pełną nadziei. I do tego przerwane na zawsze, przynajmniej w ziemskiej ekonomii. To przerwanie jest jak najboleśniejsze cięcie na żywym ciele, na własnym ciele, jakby amputacja czy okaleczenie, które unicestwia coś, co jest złożone w sercu każdego żyjącego człowieka jako instynkt życiowy. Nigdy jednak nie jest on tak silny i czuły jak wtedy, gdy dramatyczny przełom w życiu dokonuje się z powodu istoty, która posiada swoje niepowtarzalne oblicze a jednocześnie wygląda tak rodzinnie, w której można się przejrzeć jak w lustrze, która ma już swoją historię bogatą w obietnice - czyli z powodu dziecka, z powodu „mojego dziecka". Wówczas, nieważne jakie byłyby okoliczności śmierci (przemoc, kataklizm, wypadek, choroba uleczalna czy nieuleczalna, narkotyki, samobójstwo, błąd lekarzy...), ona sama ukazuje się jako przemoc niesprawiedliwa i nie do zaakceptowania, jako coś, co jest przeciw naturze i przeciw czemu trzeba zbuntować się ze wszystkich sił. Nie dziwi nikogo to poczucie buntu. Myślę, że dla wszystkich rodziców, którzy utracili dziecko, uczucie to nie jest obce. Być może ktoś zaraz zaprzeczył temu uczuciu albo przeląkł się go i natychmiast starał się je stłumić; ktoś inny stopniowo uczył się nad nim panować. Ale jest także ktoś, kto pozostał pod jego wpływem i nadal żyje w stanie wewnętrznego buntu, który może objawiać się z różną siłą. W rezultacie, niestety, proces przepracowania żałoby zostaje zablokowany. Trzeba uznać to uczucie buntu. Udawanie, że bunt nie istnieje, nie ma sensu i nie przyniesie nic dobrego. W istocie bunt ten jest owocem, a może nawet obliczem miłości, gdyż - choć brzmi to paradoksalnie - bunt jest zbudowany z energii afektywnej i nie pojawiłby się, gdyby nie ten silny związek emocjonalny z osobą, której już nie ma. Jak podkreśla Bassanetti (psychoterapeutka i założycielka Stowarzyszenia Figli in Cielo), bunt rodzica wobec utraty dziecka jest, z punktu widzenia psychologii, pewnym „naturalnym instynktem, zdrowym, podświadomym mechanizmem obronnym, który staje się coraz bardziej świadomym i wyrażanym w formie myśli i pytań, które często pozostają bez odpowiedzi, lecz które stanowią najwcześniejsze, słabe i niepewne kroki wewnętrznego poszukiwania, które pozwoli »wejść w siebie« z nowym spojrzeniem, aby przejść od patrzenia po ludzku do patrzenia oczyma Boga". A zatem ważne staje się określenie celów buntu, rozmówcy albo przedmiotu, i zrozumienie „przeciw komu" dokładnie skierowany jest ten bunt. Przede wszystkim bunt skierowany jest przeciw samemu sobie, choć może to wydawać się dziwne. Rodzic, który utracił dziecko, oskarża siebie samego... że nie zrobił wszystkiego, co było możliwe, aby zabezpieczyć życie tego, kogo zrodził, że nie był zdolny do obrony daru życia. W pewien sposób oskarża nawet samego siebie, że jeszcze pozostaje przy życiu, podczas gdy jego dziecko już nie żyje. Ostatecznie oskarża się, że nie potrafił dobrze sprostać zadaniu bycia rodzicem, dobrym ojcem czy dobrą matką. A zatem w głębi czyni się w jakiś sposób odpowiedzialnym za to, co się stało. Nie może sobie wybaczyć, że utracił swoje dziecko. Nieuniknione, prawie fizjologiczne poczucie winy pojawia się w sumieniu rodzica, który opłakuje swe dziecko. Dzieje się tak nawet wówczas, gdy nie ma ku temu żadnych wiarogodnych przesłanek. Poczucie zaś winy, to coś, co nie daje spokoju, jak oścień w sercu albo jak natężające się uczucie bólu. Jeśli śmierć nastąpiła wskutek wypadku drogowego, to ze strony ojca pojawia się „trudność, prawie wyrzut sumienia", gdy przypomina sobie „o owym przeklętym dniu, w którym zdecydował o zamianie Fiata 126 na Fiata Pandę", który stał się narzędziem wypadku. Jeśli syn zaginął w czasie górskiej wspinaczki, ojciec nie może przestać myśleć z niepokojem, że to właśnie on zaszczepił synowi miłość do gór: „Wracając myślą do tego, czym zajmowaliśmy się w czasie wakacji, dopada mnie strapienie, że od dzieciństwa zachęcałem cię do trudnych, ryzykownych wypraw w góry. Czyż ta ostatnia wyprawa nie jest ostatnim, »heroicznym« stopniem rozwoju tych zachęt? ". Albo matka, która nie znajduje pokoju z tego powodu, że nie dostrzegła w spojrzeniu syna, który pozdrawiał ją, wychodząc z domu, tej zapowiedzi albo ostatniego ostrzeżenia, prawie wiadomości o samobójczym geście, którym odebrał sobie życie chwilę potem: „Nasze oczy spotkały się bez słów. Poczułam w owej chwili całą intensywność tego spojrzenia... Teraz żyję ze wspomnieniem tego momentu pełnego udręczenia. Któryż to już raz wyrzucam sobie, że nie odezwałam się, że nie wsłuchałam się mocniej w ten szept, który usłyszałam w głębi serca i że nie zatrzymałam go. Kto wie, czy...". Do tego stopnia, że pewna matka, która utraciła syna przez samobójstwo, czuje się tak osaczona przez poczucie winy (z powodu „podejrzenia, że nie uczyniła dość, że nie była w stanie pomóc mu w sposób właściwy"), że wyznaje: „Czułam, że jestem pod ziemią, pogrzebana razem z nim". Również mama Kamilli, zaraz po śmierci córki, poznaje dręczący niepokój poczucia winy: „W tamtym czasie poczucie winy spadało na moją przeszłość jak cyklon, wydawało mi się, że popełniłam błędy we wszystkim, wszędzie widziałam zniszczenia, ruiny, kataklizmy, i przyczyną tego wszystkiego byłam ja". I dalej: „Jeśli zrobiłabym, jeśli nie zrobiłabym, jeśli powiedziałabym, jeśli nie powiedziałabym, jeśli poszłabym, jeśli nie poszłabym, jeśli posłuchałabym, jeśli nie posłuchałabym...". Faktycznie „Kamilli już nie było i ja umarłam razem z nią". Konieczne jest wydobycie na jaw, na poziom świadomości, korzenia tego poczucia winy, którego należy szukać w naturalnym wymiarze własnego rodzicielstwa, a nie w jakiejś rzeczywistej sytuacji (najczęściej nie mającej miejsca), za którą ponosi się odpowiedzialność. Trzeba zrozumieć, że to poczucie winy jest związane, jeśli można tak rzec, „z winą" bycia rodzicami, a zatem jest nieracjonalne a jednocześnie niemożliwe do uniknięcia. Trzeba je przezwyciężyć odkrywając nowy wymiar, wymiar najbardziej prawdziwy własnego rodzicielstwa ponad wszelką winą, jak zobaczymy to w dalszej części naszych rozważań. Zdarza się też, że występuje swoista odmiana poczucia winy związanego ze śmiercią dziecka - są to wyrzuty z powodu tego, co można było zrobić dla niego ogólnie, lecz się nie zrobiło. „Z powodu tych wszystkich niewykorzystanych okazji do wspólnego z nim spaceru; z powodu przedłożenia pracy nad bycie z nim; z powodu nie napisanych do niego listów; z tego powodu, iż niepotrzebnie denerwowałem się na niego; za te wszystkie sytuacje, gdy nie dostrzegałem go, a powinienem był; za te chwile, gdy był smutny i widziałem to, ale zrobiłem mało albo nic, aby go pocieszyć... Cóż teraz zrobię z tym koszem wyrzutów i żalów? Co zrobię z wyrzutem z powodu nieostrzegania go znacznie częściej o niebezpieczeństwie wspinaczek?". Ale ten sam ojciec Erica daje też odpowiedź, która pozwala wyjść z tego błędnego koła samooskarżeń: „Zaakceptuję te wyrzuty, jako część mojego życia..., ale na nich nie zatrzymam na zawsze mojej myśli. Pozwolę, aby moje wspomnienia pobudziły mnie raczej do lepszego postępowania z osobami, które dalej żyją. I pozwolę tym wspomnieniom umocnić wizję i nadzieję związaną z przyszłym Wielkim Dniem, kiedy wszyscy będziemy mogli rzucić się sobie w ramiona i powiedzieć: »Przykro mi«. Bóg miłości da nam z pewnością taką chwilę. Potrzebuje tego sama miłość!". Inne negatywne uczucie, bardziej albo mniej usprawiedliwione, które niekiedy zamieszkuje w sercu i umyśle rodzica w takich wypadkach, dotyczy innych osób. Tych, które w jakiś sposób uznaje się za odpowiedzialne albo współodpowiedzialne za śmierć dziecka. Może taką osobą być ktoś lekkomyślny, kto spowodował śmiertelny wypadek, albo lekarz, który winien jest niedopełnienia obowiązków lekarskich, który popełnił błąd lub nie umiał pozytywnie rozwiązać pewnych sytuacji. Może być to ktoś, kto swoim złym czynem, albo zaniedbaniem, niewypełnieniem obowiązku przyczynił się do tragicznego wydarzenia. Może to być też środowisko lub pewna mentalność, albo zwyczaje panujące w społeczeństwie, z których wypływają niebezpieczne style życia. Jeszcze raz przywołam wypowiedź pana Doni, który z ostrością ujawnia to, gdy mówi o „sprzeciwieniu się temu modelowi konsumpcjonistycznemu i sobie samemu z tamtych czasów, gdy ów model miał" na niego wpływ. Matka zrozpaczona śmiercią syna w wyniku ciężkiej choroby przyznaje także: „Przeżywałam bunt przeciw wszystkiemu i przeciw wszystkim, ponieważ nikomu nie udało się uratować mojego syna". Andreana mówi, że odczuwała nawet „pragnienie pomszczenia Camilli". Było to jak jakieś niepowstrzymane uczucie wobec każdego, kto nie tylko nie pomógł jej profesjonalnie, lecz także wyrządził jej zło, przyczyniając się do pogorszenia, już i tak krytycznego jej stanu psychicznego. Pełne bólu jest opowiadanie ojca o małym synku, dziewięciolatku, który jadąc na rowerze został potrącony przez samochód. Potem nie tylko pozostawiony martwy przez kierowcę samochodu, ale także okradziony z ubrania i złotego łańcuszka oraz bransoletki, z nowego roweru i... brutalnie pozbawiony swej godności. „Śmierć własnego dziecka jest straszna zawsze, obojętnie jak się dokona, ale ta, jaka spotkała mego synka, dla mnie, ojca, jest nie do przyjęcia. Lecz jeszcze straszniejsza niż sama ta śmierć, jest dla mnie myśl, że w takiej chwili, najwyższej, najświętszej, to biedne stworzenie pozbawione życia, bezbronne, nawet nie poruszyło serca tego, który stał się przyczyną tej tragedii, czy też który tamtędy przejeżdżał przypadkiem. Minęło wiele czasu zanim roztopiła się ta ciężka bryła, która zaległa w mym sercu...". Bryła, która nie mogła się rozpaść w sposób naturalny, i wielki bunt przeciw temu, kto okazał się tak bez serca. Jak nie odczuwać buntu wobec kogoś, kto stopniowo wprowadzał dziecko na drogę narkotyków, na której już nie można się zatrzymać, niszcząc wszystkie podjęte przez rodziców wysiłki odzyskania dziecka dla życia, aż w końcu doprowadzając je do śmierci? Ojciec chłopaka, który umarł w wyniku przedawkowania narkotyków, opowiada jak został wezwany do szpitala około pierwszej w nocy, owej „strasznej nocy", i zastał tam syna „pomiędzy tymi dwoma przestępcami", świadkami jego ostatniej, zakończonej tragicznie przygody. Byli to ci, którzy kolejny raz namówili go i ułatwili wejście w niewolę narkotyków, choć miał już za sobą długi czas abstynencji i próbę powrotu do normalnego życia. „Przez chwilę czułem jak rodzi się we mnie okrutna nienawiść, morderczy instynkt.. ,". Niech nikogo nie dziwi ten bunt, nawet jeśli osiąga taki rozmiar! Tak samo nie należy się dziwić, że ten bunt dochodzi aż przed oblicze Najwyższego, a jest skierowany właśnie przeciw Niemu. „Pamiętam, gdy 15 sierpnia, w alpejskim centrum pomocy w Borgosesia, przepadła nadzieja na odnalezienie Dodo żywego. Cała moja dusza krzyczała wtedy w wielkim buncie i rozpaczy. Zderzenie... Płakałem, załamany, tak długo aż zobaczyłem go w Macugnana i wpatrywałem się w jego twarz i głaskałem jego włosy. Tam znowu krzyczałem, jakbym chciał przemocą dosięgnąć Pana, który nie wysłuchał mojej modlitwy o zachowanie go przy życiu". Tak opowiada ojciec tragicznie zmarłego chłopaka. Takie same negatywne odczucia i stan wewnętrzny okazał ojciec Erica. On porównuje się do Hioba w swoim „oporze" wobec Boga, ale uściśla: „Ja nie jestem wściekły na Boga, ale zawiedziony i zraniony. Moja rana jest pytaniem bez odpowiedzi. (...) Nie wiem, dlaczego Bóg nie przeszkodził śmierci Erica". Innym przykładem jest matka, która na wieść o śmierci syna odczuwa ból tak wielki, że sama pragnie umrzeć w tej chwili. „Zbuntowałam się przeciw Panu, poczułam się zdradzona przez Niego... Żyłam przez trzy lata w ciemności i śmiertelnej desperacji, odrzucałam życie i nie chciałam żyć". Również to, obojętnie jak się to nazwie, jest buntem, który należy uznać jako taki i jako związany z miłością i zakładający w jakiś sposób wiarę. Może on stać się oczyszczającym i umacniającym zarówno miłość, jak i wiarę. Bunt ten jest wyrazem własnego bycia stworzeniem i dopuszczeniem, że istnieje pewna tajemnica życia, coś, co się nam wymyka, jednocześnie wskazując na wolność tego, kto czuje się dzieckiem i może zwrócić się do Boga Ojca, aby powiedzieć Mu o całej swej rozpaczy i bólu. Bez „owijania w bawełnę", bez udawania, bez lęku, że zostanie się odepchniętym albo nieprzyjętym przez Niego. Nawet z odwagą żądania, aby zdał sprawę z tego, co zrobił albo z tego, na co On, dobry Ojciec, pozwolił lub nie pozwolił. Z odwagą pytania Go: „Dlaczego?... Dlaczego właśnie mi to się przydarza, mnie, który w Ciebie wierzy. .. Dlaczego właśnie mojemu dziecku?". Również Jezus, Syn (!), poznał te chwile; również On, w apogeum swego cierpienia, postawił Ojcu to najtrudniejsze pytanie: „Dlaczego?". Nie przeszkodziło ono jednak w tej relacji Syna z Ojcem. Co więcej, wydając krzyk: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił!", wszedł w kontekst modlitewny wykorzystując słowa Psalmu 22. To pozwala nam zrozumieć sens najprawdziwszego związku z Bogiem, jedynego związku, który może objawić nam prawdę. Czyż modlitwa nie jest właśnie stanięciem przed prawdą o Bogu, stojąc jednocześnie wobec prawdy o sobie? Wtedy w modlitwie mogą pojawić się resentymenty, gniew, wymówki, utrata odwagi, wątpliwość, pytania... w stosunku do Odwiecznego. Ponieważ to wszystko jest częścią ludzkiego życia i modlitwa jest wyrazem tego, co naturalne, co najbardziej naturalne w naszym ludzkim życiu, co najpełniejsze i co najprawdziwsze. Tylko ze swym Stworzycielem stworzenie może odważyć się na odsłonięcie całego swego człowieczeństwa, aż po najbardziej problematyczne i ciemne aspekty. Po swoje przeżycia najgłębiej utajone i nie odwiedzane pamięcią, bez lęku, że obrazi Boga swoimi napływami żalu, albo że zostanie przez Niego odrzucone; nawet wtedy, kiedy wydaje się, że to stworzenie odrzuca i powątpiewa w miłość Stworzyciela. Amedeo Cencini, Po śmierci dziecka, Wydawnictwo Bernardinum 2009
Telewizja rządowa atakuje PO w sprawie śmierci syna Magdaleny Filiks. Materiał "Faktów" TVN Katarzyna Kolenda-Zaleska/Fakty TVN Dziennikarski protest po tragicznej śmierci Mikołaja Filiksa.
Żałoba to proces mierzenia się z wieloaspektowym smutkiem i bólem wynikającym z utraty naszego bliskiego. Jest to także proces stopniowej adaptacji do życia bez niego. Jej przebieg i charakter zależny jest od wielu czynników. Mają na niego wpływ okoliczności śmierci, relacja ze zmarłym, umiejętności radzenia sobie czy wsparcie społeczne. Strata dziecka to strata szczególna, bo jest to strata absolutnie wbrew naturze. Zaburza porządek świata. Rodzice tracą nie tylko dziecko. Tracą też cały wyobrażony świat, plany i marzenia związane z nim. Doświadczają więc kilku strat – po dziecku, po swoich marzeniach z nim związanych, a także po sobie – w roli ojca i to proces absolutnie indywidualny. Nie ulega jednak wątpliwości, że w tym czasie, czasie mierzenia się ze stratą każdy z nas potrzebuje POLECAJak wspierać rodziców po stracie dziecka?Przede wszystkim dobrze pamiętać, że każde z rodziców jest w swojej żałobie. Tym samym mogą mieć też inne „zapotrzebowanie” na wsparcie. Najważniejsze jednak, co możemy zrobić, to być. Towarzyszyć. Dać przestrzeń do ugłośnienia emocji i uczuć, do nazwania ich. Dać prawo do płaczu, smutku, złości. Słuchać, akceptować, nie oceniać, zachęcać do rozmowy. Z pewnością nie można unikać tematu dziecka, udawać, że nic się nie stało. Rodzice często wspominają, że ta „zmowa milczenia” dotycząca ich zmarłego dziecka jest bardzo trudna do zniesienia, często o wiele trudniejsza niż wspomnienia o równieżCo możesz zrobić? Nie narzucaj się, ale przypominaj o sobie, proponuj konkretną pomoc (zrobienie zakupów, ugotowanie obiadu, wyjście na spacer). Nie lituj się. Jeśli nie wiesz, jak się zachować, co powiedzieć – powiedz to. Krótkie i szczere: „Nie wiem, co mam powiedzieć. Bardzo mi przykro.” będzie zdecydowanie lepsze niż „Wszystko będzie dobrze, ułoży się”.Pytaj o potrzeby. To najczęściej powtarzana i podkreślana przeze mnie kwestia, kiedy spotykam się z osobami wspierającymi. Nasze potrzeby i pomysły dotyczące tego, czego potrzebuje teraz nasz bliski w żałobie – choć wypływające ze szczerego serca, mogą być zupełnie nieadekwatne do jego potrzeb. Dlatego zawsze warto pytać. Proponować i pytać: „Czego potrzebujesz? Co mogę dla Ciebie zrobić? Może ja coś zaproponuję, a Ty powiesz czy masz na to ochotę?”. Warto także zaproponować wizytę u psychologa czy – w razie potrzeby – u nie mówić rodzicom doświadczającym straty?Jest wiele zwrotów i słów, które – z pozoru wspierające – mogą potęgować ból albo blokować przeżywanie żałoby.→ „weź się w garść” → „nie płacz” → „musisz żyć normalnie” Sytuacja w której znalazł się Twój bliski nie jest normalna. Płacz i wszystkie inne reakcje emocjonalne, które mu teraz towarzyszą są potrzebne, by przeżyć stratę, której doświadcza.→ „wszystko będzie dobrze” → „wiem, co czujesz” Nawet jeśli doświadczyłeś podobnej straty, to była Twoja strata. Mogłeś doświadczać zupełnie innych emocji i uczuć.→ „jeszcze będziesz miał całą gromadkę dzieci” → „to nie było dziecko” (w sytuacjach wczesnych poronień) → „musisz być silna, masz jeszcze inne dzieci” Rodzic mógłby powiedzieć „Ale jedno z nich straciliśmy i chciałabym, żebyś nie umniejszał jego wartości”→ „nie myśl już o tym” To właśnie czas, kiedy rodzic myśli o swoim dziecku i stracie najintensywniej. Pozwól mu na tylko niektóre ze sformułowań, przy używaniu których należy być bardzo czujnym i delikatnym. To, co dla jednego będzie wspierające, u drugiego może wywołać złość bądź smutek. W żałobie mamy prawo doświadczać pełnej gamy emocji. Możemy przechodzić przez różne fazy – złości, szoku, depresji, lęku. Czas żałoby jest właśnie po to, by doświadczyć tych wszystkich stanów, by je nazwać, wyrazić, wypłakać lub wykrzyczeć – jeśli jest taka potrzeba. Nieocenionym wsparciem dla osób w żałobie jest… obecność. Życzliwe towarzyszenie, uważne i empatyczne roku na Litwie z powodu nieuleczalnych chorób umiera ponad 120 dzieci. Do dziś nie ma dla nich odpowiedniego miejsca. Most do Nieba to pierwsze hospicjum dla dzieci na Litwie. Dzięki Fundacji Aniołów Miłosierdzia, dzięki Wam powstanie miejsce, w którym nieuleczalnie chore dzieci będą wstępować na drogę do nieba. Otoczone miłością rodziny i przyjaciół. Chcemy im służyć do końca. Katarzyna BinkiewiczPsycholog, psychoonkolog, terapeuta. Prowadzi konsultacje, poradnictwo i terapię psychologiczną dla osób doświadczających różnych trudności życiowych, zaburzeń nastroju czy silnego stresu, kryzysów osobistych, niskiego poczucia własnej wartości, trudności w związku z chorobą somatyczną czy w relacjach z innymi. Pracuje również z osobami zmagającymi się z chorobą nowotworową oraz ich rodzinami a także obejmuje specjalistycznym wsparciem osoby w żałobie po stracie bliskich. Zobacz inne artykuły tego autora Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!Najciekawsze artykułyco tydzień w Twojej skrzynce mailowejRaz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7
Kiedy matka dostanie rentę po zmarłym synu. Rodzice mogą uzyskać z ZUS rentę rodzinną w razie śmierci ich dziecka tylko wtedy, gdy sami nie mogli sobie zapewnić źródeł utrzymania i
Życie matki po śmierci dziecka zamienia się w istny koszmar. Upływ czasu nie jest w stanie uleczyć złamanego serca. Agnieszka Szafrańska, która przed dwoma laty straciła córkę w wypadku samochodowym, do dziś nie może się pozbierać. Boli ją świadomość, że sprawca stara się żyć, jak gdyby nic się nie stało, a nawet porównuje się do Jezusa! Dawne życie się skończyło Odejście dziecka to jedna z największych tragedii życiowych, jakie mogą spotkać człowieka. Pani Agnieszka Szafrańska, która przed dwoma laty straciła córkę w wypadku samochodowym, podzieliła się swoimi doświadczeniami z Faktem. Ze szczegółami opowiedziała o tym, jak zmieniło się jej życie po śmierci 10-letniej Oli. Dziewczynka 5 października 2019 roku zmarła na skutek obrażeń poniesionych w kolizji drogowej, którą spowodował 19-letni brat jej koleżanki. Ola była najmłodszym dzieckiem pani Agnieszki. Matka zmarłego dziecka do dziś nie może dojść do siebie. Przyznaje, że wypadek diametralnie zmienił jej życie. Nie jest w stanie powstrzymać emocji, mówiąc o tamtych wydarzeniach. Moje życie naprawdę dzieli się na „do 5 października” i „po 5 października”. Nie da się opisać co czuje matka, która musiała pochować swoje 10-letnie dziecko. Ola miała przed sobą całe życie, mnóstwo planów, marzeń… Co czuje matka, która staje nad grobem córki i myśli „miałam zbierać na jej obóz muzyczny, a nie na pomnik”. Nie da się tego opisać. Po śmierci Oli stała się całkowicie innym człowiekiem. Kobieta przyznała, że prawie w ogóle nie pamięta pierwszych tygodni po wypadku. Popadła w apatię, która spowodowała, że nie była w stanie wykonywać nawet najprostszych czynności. Facebook Życie matki po śmierci dziecka Pani Agnieszka wciąż rozpamiętuje przeszłość. Stale wraca do momentu pogrzebu córki. Pamięta, jak wielkim wstrząsem była dla niej konieczność wybrania stroju do trumny. I ta złość, że chciałam wybierać jej sukienkę na bal i być przy tym, jak ona będzie wybierać sukienkę na ślub, a nie wybierać jej sukienkę do trumny. Dałabym naprawdę wszystko, żeby móc ją przytulić, żeby była nastolatką z burzą hormonów. Wypadek miał miejsce wieczorem, 5 października 2019 r. na ul. Jaworzyńskiej w Legnicy. Ze spotkania z koleżankami, 10-letnia Ola i 11-letnia Wiktoria wracały samochodem kierowanym przez 19-letniego wówczas Szczepana W., czyli brata organizatorki. Chłopak, który dopiero od roku posiadał prawo jazdy, przemieszczał się z dużą szybkością. W momencie wyprzedzania, spojrzał na komórkę i wówczas stracił panowanie nad kierownicą. Samochód zjechał na przeciwległy pas ruchu i zderzył się z prawidłowo jadącym autem dostawczym. Mężczyzna nie poczuwał się do spowodowania wypadku, tym bardziej że sam również ucierpiał. Policja nie aresztowała go, ponieważ nie było ku temu przesłanek. Matka zmarłej Oli ma żal o to, że jak sama twierdzi, 19-latek szybko doszedł do siebie. Już miesiąc po kolizji, wrzucał do sieci zdjęcia z wycieczek, jak gdyby nic się nie stało. Facebook Sprawca też cierpi? Pani Agnieszka wspomina, że podczas procesu Szczepan W. skarżył się, że jest traktowany w niesprawiedliwy sposób i porównywał się do Jezusa oraz świętych. Matka Oli twierdzi, że takie słowa są nie na miejscu. Padło gdzieś w sądzie jego hasło „przykro mi”, natomiast dla mnie to robi różnicę. „Przykro mi” to może mi powiedzieć ktoś, kto mnie w kostkę kopnie, a nie jak mi zabije dziecko. Nawet „niechcący”. Bo dokładnie taki jest wyrok: nieumyślne spowodowanie śmierci przez umyślne naruszenie zasad w ruchu drogowym. Należy jednak przypomnieć, że w wyniku wypadku również Szczepan W. odniósł poważne obrażenia. Przez długi czas nie odzyskiwał przytomności, a jego stan był krytyczny. Matka Oli mówi, że bardzo boli ją to, że osobiście zna sprawcę wypadku. Szczepan W. mieszka bowiem w okolicy i jest znany całej jej rodzinie. Facebook Jakkolwiek bolesne są zdarzenia, z którymi przychodzi nam się mierzyć, życie toczy się dalej i trzeba stawić mu czoła. Rozpamiętywanie przeszłości i żywienie urazy nie sprzyja uwolnieniu od poczucia straty. Fotografie: Facebook (miniatura wpisu), FacebookZlecono sekcję zwłok. Po otrzymaniu jej wyników matka dziecka została zatrzymana. - Usłyszała zarzut zabójstwa. Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące - mówi prokurator.
zapytał(a) o 18:03 Czy matka bardzo przeżywa śmierć swojego dziecka? Chodzi o to, że znam jedną panią, której umarła córka i ona teraz wygląda jak wrak człowieka, wegetuje, widać po niej, jak cierpi, mimo iż to zdarzyło się pół roku temu. Tylko że to było jej jedyne dziecko. A co jeśli kobieta ma 3 dzieci- 15-letnie, 8-letnie i 3-miesięcznego niemowlaczka? Jeśli zabraknie najstarszego, to chyba się pozbiera, co? Bo w końcu ma dla kogo. Będzie cierpieć mniej niż ta pierwsza? Pozbiera się po tym? Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 18:12 to boli, na pewno. bez względu na to czy ma się jeszcze inne dzieci i ma się dla kogo wstawać i żyć dalej, ale to dalej jest dziecko tej matki. tego bólu nie zastąpi to, że ma jeszcze inne dzieci. dzieci ma się z miłości a więc kocha się to dziecko bez względu na to czy raz jest grzeczne a raz nie. to jest po prostu stracenie kogoś raz na wieki bez możliwości pożegnania się bo nie zawsze ma się taką opcję a do tego nie można sobie wszystkich rzeczy wyjaśnić. żyje się dalej z myślą, że już nic nie można było zrobić dla tego dziecka, nie można patrzeć jak wkracza np. w dorosłość, jak dostaje swoją wymarzoną pracę, jak dostaje się na studia itp. masz kogoś a w drugiej chwili już tej osoby z tobą nie ma a ty nie masz pojęcia czemu w taki sposób, czemu teraz i czemu to akurat to dziecko. taka strata pozostaje w głowie matki do końca jej dni. o własnym dziecku, które umarło za życia matki się nie zapomina i dlatego jest to taka wielka strata. EKSPERTVampire? odpowiedział(a) o 18:11 Dwóch moich kolegów się zabiło. Oboje mieli rodzeństwo. Matka tego pierwszego w pierwsze miesiące po jego śmierci była okropnie załamana i było to po niej widać na każdym jej kroku. Teraz minęły dwa lata od jego śmierci. Ona nadal wygląda jak wrak człowieka. A nawet gorzej. Rodzeństwo chłopaka jest teraz dla niej świętością, wszędzie z nimi chodzi i tak dalej. Ale wygląda na nadal będącą w żałobie i myślę, że już nigdy się nie pozbiera. I nie dziwię się jej. A chłopak był najstarszy ze swojego rodzeństwa. Drugi chłopak był najmłodszy. Wiem, że jego matka przeżyła to szczególnie mocno,bo zabił się na jej oczach. Było to pół roku temu, ale nie wiem jak sobie radzi teraz, bo jej nie widuję. Śmierć dziecka zawsze jest dla rodziców wielką tragedią. Dlatego, chociaż czasem mam wielką ochotę ze sobą skończyć - myśl, że mogę zaszkodzić rodzicom nie pozwala mi na to. blocked odpowiedział(a) o 18:05 Będzie cierpiała jednakowo, lecz będzie starała się "wyglądać normalnie", zważywszy tylko na resztę dzieci. Ta pani, która miała jedno dziecko - nic jej nie zatrzymuje, by popełnić samobójstwo... Wiluroza odpowiedział(a) o 18:06 Będzie cierpiała tak samo jak tamta kobieta, z tym, że na pewno szybciej się pozbiera. Bo będzie miała jeszcze kogo wychować i nie będzie z tym bólem sama. Może bardzo cierpiec, bo pomimo, że ma mniejsze dzieci to jest jej pierworodne i dla niej nie ma to znaczenia. Moja ciocia straciła najstarszego syna i pomimo, że ie miała z nim najlepszych kontaktów( nastoletni bunt ) to sie załamała i nie mogła się zajmować swoimi córkami, miała zalezy od kobiety Nieważne czy ma dziesięcioro dzieci, czy ma jedno. Matka zawsze czuje to samo po stracie się po takiej tragedii to kwestia indywidualna :D Zapewne będzie bardzo smutna, zawiedziona i zdołowana, ale nie da tego po sobie poznać, by dzieci nie odczuły tak wielkiej tęsknoty za rodzeństwem, jak ona. blocked odpowiedział(a) o 18:23 Będzie cierpieć tak samo, ale będzie wiedziała, że MUSI żyć dla reszty - choć to też zależy od człowieka. Śmierć dziecka to najgorsze co rodzicowi może się przytrafić. Każda matka będzie cierpieć z powodu śmierci dziecka, ale masz rację, ta, która ma kilkoro dzieci będzie miała dla kogo żyć, starać się, pomagać, nie zostanie sama z jedną, wielką pustką. Będą wypełniały ją pozostałe dzieci;) Kobieta musi być silna i odpowiedzialna. Niewykluczone jest, że matka np. trójki dzieci pozbiera się po stracie jednego z nich. blocked odpowiedział(a) o 20:36 Tak pozbiera , tylko potrzebuje czasu . Mama kiedyś opowiadała mi historię , która wydarzyła sie jak miała lat . Mieszkała w domku jednorodzinnym . W sąsiedztwie , mieszkała kobieta , po 30 . Miała dziecko - niemowlaka . Jednak zdarzył się wypadek i dziecko umarło . Było to jej jedyne dziecko , Rozpaczała bardzo długo . Mąż ją zostawił , wyprowadził sie . A ona cały czas pamiętała o utarcie dziecka . Codziennie wychodziła z domu , ze starym wózkiem , w którym woziła lalkę - niemowlaka . Robiła tak przez kilkanaście lat . Kilkanaście lat , wychodziła z tą lalką , i udawała , że to było jej prawdziwe dziecko . Teraz już nie żyję , ale to dowód na to , że matka naprawdę mocno przeyża śmierć dziecka . Mama mojej koleżanki, która popełniła samobójstwo prawie rok temu, dalej jest wrakiem człowieka, ona już nigdy się nie pozbiera, mimo że ma jeszcze drugą córkę. Anian odpowiedział(a) o 01:19 Myślę, że nigdy nie zapomni tego pierwszego bardzo wielka strata i nie da się jej porównać do ważne, czy ma się 1, 3 czy 7 zawsze straszliwie ta pierwsza po prostu może się poddać, bo mąż... Niby ważny, ale nie ma już dzieci, którymi MUSI się druga pewnie przejdzie ciężką depresję. Nigdy nie pozbiera się będzie udawać, że jest na początku odbije się to i na matce i ojcu i na nigdy nie takie samo, tak samo trudno z niego wyjść. Ale ławiej przynajmniej udawać, kiedy ma się dla kogo. Trudne pytanie... Myślę, że to byłaby strata na całe życie, ale pozbierać, to by się pewnie pozbierała. Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Brak słów". Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka im. św. Jana Pawła II przekazało w poniedziałek rano informację, że 8-letni Kamil z Częstochowy zmarł. Chłopiec trafił do szpitala AdobeStock Pierwszy raz udało się tak długo podtrzymać funkcje życiowe kobiety w ciąży. Ale okazuje się, że to nie jedyny taki przypadek w ostatnim czasie. Szpital uniwersytecki w czeskim Brnie poinformował we wtorek, że lekarze wykonali cesarskie cięcie i na świat przyszła dziewczynka. Niezykłe jest to, że u jej mamy trzy miesiące wcześniej specjaliści stwierdzili śmierć mózgu. To medyczny cud U 27-letniej Czeszki 15 kwietnia 2019 r. doszło do masywnego udaru mózgu. Niestety zaraz po przewiezieniu jej do szpitala lekarze orzekli śmierć mózgu. Ponieważ pacjentka była w ciąży rodzina poprosiła specjalistów o podtrzymanie funkcji życiowych do chwili, gdy maluszek będzie gotowy do przyjścia na świat. Ci bez wahania rozpoczęli walkę o dziecko. Nie było to łatwe przedsięwzięcie. Lekarze nie tylko kontrolowali dotlenianie kobiety, przepływ krwi czy gospodarkę hormonalną, ale również poruszali jej nogami symulując spacery. W rehabilitacji pomagała także rodzina. 15 sierpnia w 34. tygodniu ciąży wykonano cesarskie cięcie. Dziecko urodziło się w obecności taty i innych członków rodziny. Ważyło 2,13 kg i miało 42 cm wzrostu. Dziewczynka przyszła na świat po 117 dniach o orzeczeniu śmierci mózgu matki. Jest to nowy rekord. Nigdy wcześniej nie udało się tak długo podtrzymać funkcji życiowych zmarłej kobiety w ciąży - pisze Reuters. Matkę zaraz po porodzie odłączono od aparatury podtrzymującej życie. 56 dni po śmierci matki To nie jedyny taki przypadek w ostatnim czasie. Okazuje się, że niedawno Szpital Uniwersytecki w Krakowie opuściła dziewczynka, która urodziła się 56 dni po śmierci swojej mamy. Kobieta trafiła do szpitala w Krakowie w 21. tygodniu ciąży. Lekarze musieli przyznać wówczas, że nie da jej się uratować, gdyż doszło do śmierci mózgu. Dziewczynka w momencie przyjścia na świat ważyła 1,25 kg. Po porodzie trafiła pod opiekę neonatologów. Po kilku miesiącach dziecko opuściło szpital. Jest już w domu. Ta niesamowita historia wyszła na jaw po tym, jak wczoraj ogłoszono, że w czeskim Brnie po 117 dniach od śmierci matki przyszła na świat dziewczynka. Źródło: Kare 11 news W czasie ciąży dowiedziała się, że choruje na raka... Chciała zostać matką. Gdy zaszła w ciążę, dowiedziała się, że ma raka. Podjęła walkę o dziecko i swoje zdrowie. Zobacz także: Jak zdiagnozować i leczyć raka szyjki macicy w trakcie ciąży? Matczyna miłość jest ogromna. Matki potrafią wiele poświęcić dla swojego dziecka, niektóre zdrowie, a nawet życie. Athena Krueger z Minneapolis w Stanach Zjednoczonych jest jedną z nich. W 2013 r. dowiedziała się, że zostanie mamą. Po kilku tygodniach radości usłyszała od lekarzy, że ma złośliwego raka piersi . Nie chciała usunąć ciąży. Podjęła walkę z chorobą – w 15. tygodniu ciąży poddała się chemioterapii . Lekarze starali się zrobić wszystko, by leczenie jak najmniej szkodziło dziecku. W 32. tygodniu ciąży na świat – przez cesarskie cięcie – przyszła jej córka. Dziecko, mimo że urodziło się osiem tygodni za wcześnie, było zdrowe. Niestety o wiele gorzej czuła się jego mama. Okazało się, że miała przerzuty – rak zaatakował płuca , węzły chłonne i mózg. Athena z każdym dniem traciła siły, martwiła się, że nie będzie mogła uczestniczyć w pierwszych urodzinach córeczki . Cały czas jednak dzielnie walczyła. Na kilka tygodni przed urodzinami dziecka zaczęła przygotowania do przyjęcia urodzinowego (zaproszonych zostało 300 osób, przyjęcie miało hasło przewodnie "Alicja w Krainie Czarów"). W dniu urodzin – wbrew zaleceniom lekarzy – opuściła szpital . Po imprezie postanowiła, że nie wróci do szpitala, zrezygnowała w dalszego leczenia. Chciała pobyć z rodziną. Trzy dni później zmarła w domu, w ramionach męża. MN mom makes ultimate sacrifice for daughter. (Photo: Stephanie Windfeldt) #AthenaKrueger — KARE 11 (@kare11) maj 15, 2015 Walkę z chorobą dzień po dniu opisywała na swoim blogu – to stąd znamy jej historię. Podobną walkę o dziecko, a także o swoje zdrowie... AdobeStock Poczwórne szczęście w Szczecinie i w... Lublinie Gdy szczecińskie czworaczki wychodziły do domu, niemalże w tym samym czasie w Lublinie rodziła się kolejna czwórka maluszków. Ciąża, w której na świat przychodzą czworaczki, zdarza się raz na ponad pół miliona przypadków. Lekarze przyznają, że tak mnogie ciąże, to ciąże nadzwyczajnego ryzyka. Przyszła mama, jak i dzieci muszą być pod szczególnym nadzorem. Tak było i w tym przypadku. Choć maluszki miały przyjść na świat dopiero na początku września, niestety na kilkanaście tygodni przed terminem pani Natalia trafiła do szpitala. Dzieci urodziły się 28 czerwca - w 30. tygodniu ciąży . Pierwsza urodziła się Amelka, ważyła 1 400 g. O minutę młodsi są jej bracia - Franek i Staś, którzy ważyli 1 330 g i 1 265 g. Najmłodsza i najmniejsza jest Zosia, której masa urodzeniowa wyniosła zaledwie 815 g. To pierwsze w historii szpitala "Zdroje" czworaczki. W ubiegłym tygodniu, po 9-tygodniowym pobycie w szpitalu, w końcu maluszki zostały wypisane do domu. Dziś troje dzieci waży około 3 kg, Zosia 2200 g. Wszystkie są w takiej kondycji, jakby były donoszone . Nie mają powikłań związanych z wcześniactwem, choć nie było łatwo. Neurolog ocenia dzieci jako zdrowe, maluszki będą jednak korzystać z rehabilitacji. Jak poradzić sobie z tak liczną gromadką? Najbliższy miesiąc rodzina spędzi w komplecie w domu. Nie brakuje także osób bliskich chętnych do pomocy. Dzięki finansowemu wsparciu urzędu marszałkowskiego, przy zachodniopomorskim oddziale Towarzystwa Przyjaciół Dzieci uruchomiona została pierwszą w regionie „wypożyczalnia” sprzętu dla rodzin wieloraczków lub rodzin znajdujących się w najtrudniejszej sytuacji finansowej. Ze wsparcia jako pierwsza skorzysta waśnie rodzina państwa Ratomskich. Rodzice dzieci otrzymali również wsparcie od miasta w postaci mieszkania, a podczas uroczystego pożegnania otrzymali foteliki samochodowe, statuetki w formie smoczków, a także pamiątkowe skarpetki. Kolejne radosne wieści Gdy szczecińskie maluszki... AdobeStock Lublin: Gdy się urodziła, ważyła zaledwie 350 gramów Dziewczynka ma już cztery miesiące i wkrótce opuści szpital. To jak dotąd najmniejsze dziecko urodzone w Polsce! Faustyna z Lublina przyszła na świat w połowie maja i była tak maleńka, że lekarze i pielęgniarki brali się brać ją na ręce . Mama utuliła ją po raz pierwszy dopiero 2 tygodnie po porodzie. Za dziewczynką długa i wyboista droga, ale na szczęście szczęśliwe zakończenie jest już tuż tuż. Mała wojowniczka Mama Faustyny trafiła do Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie w połowie maja w zaledwie 26. tygodniu ciąży. Ze względu na dramatyczną sytuację lekarze zdecydowali się na cesarskie cięcie. Istniało ryzyko obumarcia wewnątrzmacicznego. Dziewczynka w chwili narodzin ważyła zaledwie 350 gramów i miała 26 centymetrów . Zazwyczaj tak małe dzieci mają niewielkie szanse na przeżycie, jednak mała Faustynka się nie poddała! Zaraz po narodzinach trafiła pod respirator, a po 10 tygodniach od narodzin zaczęła samodzielnie oddychać. Dziś Faustyna jest oficjalnie najmniejszym uratowanym wcześniakiem w Polsce, ma już cztery miesiące i waży dwa kilogramy. Lubelscy specjaliści podkreślają, że dziewczynka uniknęła większości powikłań charakterystycznych dla wcześniaków, widzi i słyszy, a lekarze jej stan oceniają na dobry. Pod koniec tygodnia szczęśliwi rodzice w końcu będą mogli zabrać córeczkę do domu. Tak wcześnie urodzone maleństwa statystycznie mają niewielkie szanse na przeżycie, jednak takie niesamowite historie dzielnych wojowników dają nadzieję wielu rodzicom. Wbrew wszystkiemu i wszystkim, w tych małych ciałkach drzemie olbrzymia siła! Źródło: Zobacz także: Czy wszystkie wcześniaki mają szansę na normalne życie? Lepiej urodzić dziecko w 7 czy w 8 miesiącu? Z wcześniakiem w szpitalu – jak przetrwać i nie zwariować? Jak pobrać i aktywować bon turystyczny: instrukcja rejestracji na PUE ZUS (krok po kroku) Ukraińskie imiona: męskie i żeńskie + tłumaczenie imion ukraińskich Mądre i piękne cytaty na urodziny – 22 sentencje urodzinowe Ile wypada dać na chrzciny w 2022 roku? – kwoty dla rodziny, chrzestnych i gości Gdzie nad morze z dzieckiem? TOP 10 sprawdzonych miejsc dla rodzin z maluchami Ospa u dziecka a wychodzenie na dwór: jak długo będziecie w domu? Czy podczas ospy można wychodzić? 5 dni opieki na dziecko – wszystko, co trzeba wiedzieć o nowym urlopie PESEL po 2000 - zasady jego ustalania Najczęściej nadawane hiszpańskie imiona - ich znaczenie oraz polskie odpowiedniki Gdzie można wykorzystać bon turystyczny – lista podmiotów + zmiany przepisów Urlop ojcowski 2022: ile dni, ile płatny, wniosek, dokumenty Przedmioty w 4 klasie – czego będzie uczyć się dziecko? 300 plus 2022 – dla kogo, kiedy składać wniosek? Co na komary dla niemowląt: co wolno stosować, czego unikać? Urwany kleszcz: czy usuwać główkę kleszcza, gdy dojdzie do jej oderwania? Bon turystyczny – atrakcje dla dzieci, za które można płacić bonem 300 plus dla zerówki w 2022 roku – czy Dobry Start obejmuje sześciolatki? Jak wygląda rekrutacja do liceum 2022/2023? Jak dostać się do dobrego liceum?Kim jest matka po śmierci dziecka? Wydaje mi się, że nie ma w języku polskim takiego określenia. Czy nadal może się ona nazywać matką? - Mamą jest się całe życie. Myślę, że to bardzo dobrze, że zrobiliśmy taki serial, bo wielu z nas przezywa różnego rodzaju żałobę. Najtrudniejszą żałobą jest pożegnanie własnego dziecka.
Jeszcze nie tak dawno temu dziecko, które urodziło się kilka tygodni przed wyznaczonym terminem porodu, nie miało praktycznie żadnych szans na przeżycie. Postęp medycyny sprawił, że obecnie lekarze są w stanie uratować większość maluchów, nawet tych, których waga nie przekracza 600 g. Co więcej – teraz lekarze są mogą ocalić dziecko w łonie matki, która nie żyje. Do takiego cudu doszło w Stanach Zjednoczonych. Zobacz także: W domu, w szpitalu, albo w... samolocie. Poznaj historię matki, która urodziła w przestworzach!
Domniemanie dotyczące ojcostwa można obalić. Możliwość wytoczenia pozwu o zaprzeczenie ojcostwa ma matka dziecka, mąż matki, a także dziecko po uzyskaniu pełnoletności. Pozew o zaprzeczenie ojcostwa należy wnieść do sądu rejonowego. Stanowi to wyjątek od zasady dotyczącej dochodzenia praw niemajątkowych przed sądami okręgowymi.
Prawa do otrzymania świadczeń pracowniczych po poronieniu przysługują każdej kobiecie, która straciła w jego wyniku dziecko, bez względu na to, w którym miesiącu ciąży ono nastąpiło. Należy podkreślić, że prawo do świadczeń pracowniczych przysługuje osobie posiadającej status pracownika. Nie mogą zatem skorzystać z tych uprawnień osoby zatrudnione na podstawie umowy zlecenia lub o dzieło. Urlop macierzyński, a śmierć dziecka W przypadku urodzenia martwego dziecka lub zgonu dziecka przed upływem 8 tygodni życia, pracownicy przysługuje urlop macierzyński w wymiarze 8 tygodni po porodzie, nie krócej jednak niż przez okres 7 dni od dnia zgonu dziecka (art. 180 1 § 1 kp). Pracownicy, która urodziła więcej niż jedno dziecko przy jednym porodzie, przysługuje w takim przypadku urlop macierzyński w wymiarze stosownym do liczby dzieci pozostałych przy życiu. Jego wysokość wynosi 100% kwoty stanowiącej podstawę wymiaru zasiłku. Ważne! Urlop macierzyński po poronieniu wynosi 56 dni. Czas ten liczy się od dnia poronienia, a urlop jest płatny 100%. W przypadku zgonu dziecka po upływie 8 tygodni życia, pracownica zachowuje prawo do urlopu macierzyńskiego przez okres 7 dni od dnia zgonu dziecka. Pracownicy, która urodziła więcej niż jedno dziecko przy jednym porodzie, przysługuje w takim przypadku urlop macierzyński w wymiarze stosownym do liczby dzieci pozostałych przy życiu, nie krócej jednak niż przez okres 7 dni od dnia zgonu dziecka. Wysokość urlopu również wynosi 100% kwoty stanowiącej podstawę wymiaru zasiłku. Jeżeli poród nastąpił minimum w 22 tygodniu ciąży (21 tygodni 7 dni), wówczas przyjmuje się, że dziecko urodziło się martwe. Organ rentowy nie uzależnia sytuacji prawnej kobiet, które urodziły martwe dziecko i tych, u których doszło do poronienia. A to dlatego, że przepisy ustawy zasiłkowej, na podstawie której przyznawane są zasiłki macierzyńskie, nie zawierają podstawy prawnej wprost pozbawiającej kobietę prawa do urlopu macierzyńskiego w przypadku urodzenia martwego dziecka przed upływem 22. tygodnia - wtedy określane jest poronienie. Dokumenty do wypłaty zasiłku macierzyńskiego Dowodem do wypłaty zasiłku macierzyńskiego za okres udzielonego urlopu macierzyńskiego jest odpis skrócony aktu urodzenia dziecka lub jego kopia potwierdzona za zgodność z oryginałem przez płatnika zasiłku. W razie urodzenia martwego dziecka w odpisie skróconym aktu urodzenia zamieszczana jest adnotacja, że dziecko urodziło się martwe. Zatem w celu wypłaty zasiłku macierzyńskiego pracodawca powinien otrzymać taki właśnie dokument. Akt urodzenia z adnotacją o śmierci dziecka jest jednocześnie aktem zgonu. Jeżeli dziecko urodziło się martwe, nie sporządza się aktu zgonu, tylko akt urodzenia z adnotacją, że dziecko urodziło się martwe. Identycznie jest w przypadku poronienia. Taki akt urodzenia z adnotacją sporządza się na podstawie karty martwego urodzenia, którą wydaje szpital. Jeśli poronienie nastąpi tak wcześnie, że z medycznego punktu widzenia nie jest możliwe określenie płci dziecka, to lekarz nie sporządzi zaświadczenia, a Urząd Stanu Cywilnego nie wyda aktu urodzenia dziecka. W takim przypadku pracownicy przysługuje prawo do zasiłku chorobowego, jeśli lekarz uzna, że kobieta wymaga opieki lekarskiej i stała się czasowo niezdolna do pracy. Jeśli jednak płeć jest możliwa do ustalenia, to należy wypełnić pisemne zgłoszenia urodzenia dziecka i będzie przysługiwał zasiłek macierzyński. Dodatkowo pracodawcę należy poinformować o chęci skorzystania z urlopu, np. poprzez złożenie wniosku o urlop macierzyński. Urlop macierzyński liczony jest od dnia wystąpienia nieszczęśliwego zdarzenia: poronienia lub urodzenia martwego. Pracodawca nie ma prawa odmówić udzielenia urlopu macierzyńskiego, gdy stwierdzono śmierć dziecka. Urlop wypoczynkowy po poronieniu Urlop macierzyński po stracie dziecka jest obligatoryjny i rozpoczyna się nie później niż w dniu porodu, jeżeli matka dziecka o niego zawnioskuje. Urlop wypoczynkowy w tej sytuacji nie dochodzi do skutku, zatem pracodawca jest obowiązany przesunąć go na termin późniejszy. Pracownica po poronieniu ciąży nie musi wnioskować o udzielenie jej urlopu wypoczynkowego. W czasie oczekiwania na wydanie odpisu aktu urodzenia dziecka mogła ubiegać się o wypłatę zasiłku chorobowego. Jeśli w takiej sytuacji lekarz wystawi zaświadczenie o czasowej niezdolności do pracy, to wysokość zasiłku od następnego dnia po poronieniu wynosi 80% lub za okres pobytu w szpitalu - 70% kwoty stanowiącej podstawę jego wymiaru. Otrzymanie aktu urodzenia dziecka spowodowałoby przekwalifikowanie zasiłku chorobowego za okres nie dłuższy niż 8 tygodni po porodzie na zasiłek macierzyński, a co za tym idzie jego wyrównanie do 100% podstawy wymiaru. Również w okresie załatwiania formalności pracodawca może ustalić dni nieobecności jako nieobecność usprawiedliwiona niepłatna, a później wypłacić wyrównanie za okres urlopu macierzyńskiego. Urlop okolicznościowy, a śmierć dziecka Urlop okolicznościowy z tytułu urodzenia dziecka oraz śmierci dziecka w wymiarze dwóch dni na każdą okoliczność będzie przysługiwał obojgu rodzicom dziecka z zachowaniem prawa do wynagrodzenia, pod warunkiem że matka dziecka nie przebywa na urlopie macierzyńskim. Ojciec dziecka może zatem skorzystać z 4 dni płatnego wolnego zarówno z uwagi na okoliczność narodzin, jak i śmierci swojego dziecka. Podstawą do udzielenia zwolnienia od pracy z powodu urodzenia się dziecka lub jego śmierci jest oświadczenie pracownika oraz udokumentowanie faktu przedłożeniem aktu urodzenia lub aktu zgonu dziecka. W sytuacji urodzenia się martwego dziecka sporządza się akt urodzenia z adnotacją, że dziecko urodziło się martwe. Aktu zgonu w takim przypadku się nie sporządza.
Następne utwory przedstawiają ogromną i przejmującą rozpacz ojca po śmierci dziecka. W Trenie IV Jan z Czarnolasu opisuje on ból spowodowany przedwczesną stratą córki. Uważa, że widok umierającego dziecka jest gwałtem zadawanym oczom ojca i prawom natury, gdyż to osoby starsze powinny umierać przed młodszymi, a nie odwrotnie.
O sytuacji prawnej kobiety po poronieniu oraz martwym urodzeniu pisałam TUTAJ. W tym wpisie zajmę się sytuacją prawną kobiety – pracownika, której dziecko urodziło się żywe i zmarło na późniejszym etapie swojego życia (przed upływem 8 tygodni życia i po upływie 8 tygodnia życia). Przepisy. Art. 1801 kodeksu pracy: §1. W razie urodzenia martwego dziecka lub zgonu dziecka przed upływem 8 tygodni życia, pracownicy przysługuje urlop macierzyński w wymiarze 8 tygodni po porodzie, nie krócej jednak niż przez okres 7 dni od dnia zgonu dziecka. Pracownicy, która urodziła więcej niż jedno dziecko przy jednym porodzie, przysługuje w takim przypadku urlop macierzyński w wymiarze stosownym do liczby dzieci pozostałych przy życiu. § 2. W przypadku zgonu dziecka po upływie 8 tygodni życia, pracownica zachowuje prawo do urlopu macierzyńskiego przez okres 7 dni od dnia zgonu dziecka. Pracownicy, która urodziła więcej niż jedno dziecko przy jednym porodzie, przysługuje w takim przypadku urlop macierzyński w wymiarze stosownym do liczby dzieci pozostałych przy życiu, nie krócej jednak niż przez okres 7 dni od dnia zgonu dziecka. Zgon dziecka w ciągu 8 tygodni po porodzie. Przepisy dają możliwość skorzystania z urlopu macierzyńskiego w wymiarze 8 tygodni (tzw. połogowe) w przypadku zgonu dziecka, które nie ukończyło 8 tygodni życia, nie krócej jednak niż przez okres 7 dni od dnia zgonu. Czyli urlop macierzyński z 20 tygodni skraca się do maksymalnie 8 tygodni. Zgon dziecka po upływie 8 tygodni po porodzie. W przypadku zgonu dziecka po upływie 8 tygodni życia, Mama – ubezpieczona, zachowuje prawo do urlopu macierzyńskiego przez okres 7 dni od dnia zgonu dziecka. Także w tym przypadku, w razie urodzenia więcej niż jednego dziecka przy jednym porodzie, pracownica zachowuje prawo do urlopu macierzyńskiego w wymiarze stosownym do liczby dzieci pozostałych przy życiu, nie krócej jednak niż przez okres 7 dni od dnia zgonu dziecka. Wysokość zasiłku wynosi 100% podstawy wymiaru. Urlopy okolicznościowe. Urlop okolicznościowy z tytułu urodzenia dziecka w wymiarze dwóch dni, będzie przysługiwał obojgu Rodzicom dziecka (z zachowaniem prawa do wynagrodzenia) z zastrzeżeniem, że Mamie – pod warunkiem nie przebywania na urlopie macierzyńskim. Urlop okolicznościowy z tytułu zgonu i pogrzebu dziecka w wymiarze dwóch dni, będzie przysługiwał obojgu Rodzicom (z zachowaniem prawa do wynagrodzenia). Jeśli pogrzeb odbędzie się na urlopie macierzyńskim – Mamie urlop okolicznościowy nie będzie przysługiwał. Zwolnienie lekarskie na opiekę. Istnieje możliwość otrzymania zwolnienia lekarskiego w wymiarze do 14 dni z tytułu opieki nad Mamą dziecka, jeśli zachodzi taka konieczność. Zwolnienie takie może trzymać ojciec dziecka oraz inna bliska jej osoba. Więcej informacji TUTAJ. Zasiłek pogrzebowy. Prawo do zasiłku pogrzebowego (4000zł) wygasa w razie niezgłoszenia wniosku o jego przyznanie w okresie 12 miesięcy od dnia śmierci osoby, po której zasiłek przysługuje. Wniosek o zasiłek pogrzebowy składa się do ZUS (pocztą lub do najbliższego oddziału terenowego) na specjalnym druku: DRUKU ZUS Z-12 razem z następującymi załącznikami: odpisem skróconym aktu urodzenia dziecka, które urodziło się martwe albo odpisem zupełnym aktu urodzenia dziecka z adnotacją, że dziecko urodziło się martwe, oryginałami rachunków poniesionych kosztów pogrzebu; jeżeli oryginały zostały złożone w banku – kopie rachunków potwierdzonych przez bank za zgodność z oryginałem, skrócone odpisy aktów stanu cywilnego lub dowody osobiste. Zasiłek pogrzebowy wypłacany jest niezwłocznie, jednak nie później niż w ciągu 30 dni od dnia otrzymania wniosku. Podstawa prawna: Ustawa z 26 czerwca 1974 roku Kodeks pracy (tekst jedn.: z 1998 r. Nr 21, poz. 94 ze zmianami). matka prawnik
W styczniu mija 10 lat od śmierci 6-miesięcznej Magdy z Sosnowca. Początkowo dziewczynka uznana została za porwaną, jednak matka dziecka - Katarzyna W. przyznała się w końcu, że sama zabiła dziecko. Kobieta odsiaduje w więzieniu wyrok 25 lat pozbawienia wolności. Katarzyna W./LUKASZ
Czy po śmierci noworodka należy się matce urlop macierzyński? Jeśli nie, to czy należą się jej jakieś inne świadczenia? TAK. Zgodnie z art. 181 (1) kp , w razie urodzenia martwego dziecka lub zgonu dziecka przed upływem 8 tygodni życia, pracownicy przysługuje urlop macierzyński w wymiarze 8 tygodni po porodzie, nie krócej jednak niż przez okres 7 dni od dnia zgonu dziecka. W razie zgonu dziecka po upływie 8 tygodni życia, pracownica zachowuje prawo do urlopu macierzyńskiego przez okres 7 dni od dnia zgonu dziecka. Ustawodawca nie wziął pod uwagę sytuacji, w której zgon dziecka może nastąpić w trakcie korzystania z urlopu macierzyńskiego przez pracownika-ojca wychowującego dziecko i korzystającego z urlopu macierzyńskiego. Wydaje się, że ojcu dziecka korzystającemu z urlopu macierzyńskiego na podstawie art. 180 § 7, ze względu na śmierć matki w czasie korzystania przez nią z urlopu macierzyńskiego, będzie przysługiwało w razie śmierci dziecka prawo do 7 dni urlopu macierzyńskiego, bez względu na to, w jakim okresie od dnia porodu nastąpi śmierć dziecka. Brak bowiem podstaw do przyjęcia, że ojciec dziecka korzystający z urlopu macierzyńskiego będzie miał po śmierci dziecka prawo do dłuższego niż 7 dni urlopu macierzyńskiego. Zagwarantowane matce dziecka prawo do 8 tygodni urlopu macierzyńskiego po śmierci dziecka, licząc ten termin od dnia porodu, ma na celu regenerację sił matki po porodzie. Warto przy okazji podkreślić, iż pracownicy, która urodziła więcej niż jedno dziecko przy jednym porodzie, przysługuje w takim przypadku urlop macierzyński w wymiarze stosownym do liczby dzieci pozostałych przy życiu. Podstawa prawna: Kodeks pracy ( z 1988 Nr 21 poz. 94 ze zm.) Pamiętaj, że odpowiedź naszego eksperta ma charakter informacyjny i nie zastąpi wizyty u lekarza. Inne porady tego ekspertaPo śmierci pracownika na pracodawcę spada obowiązek wypłacenia odprawy pośmiertnej. Przysługuje ona bliskim zmarłego bez względu na rodzaj umowy czy wymiar 22 czerwca 2023, 15:39Mam 54 lata. Dwa tygodnie temu zmarł mój 28-letni syn. Był niepełnosprawny, umarł w domu, powodem śmierci była niewydolność krążeniowa. Od urodzenia wymagał mojej opieki, gdyż cierpiał na dziecięce porażenie mózgowe. Był niesamodzielny i wymagał całodobowej pomocy w czynnościach życiowych. Posiadał grupę znaczną niepełnosprawności. Razem żyliśmy z zasiłków z MOPS-u (z zasiłku pielęgnacyjnego i stałego oraz z renty socjalnej syna). Nie było najmniejszej możliwości, abym podjęła jakąkolwiek pracę. Wraz z jego śmiercią utraciłam wszystkie źródła finansowe. Czy w obecnej sytuacji mogę się ubiegać o jakąś pomoc finansową, abym miała z czego żyć? Czy przysługuje mi emerytura lub jakieś inne świadczenie? Muszę dodać, że sama też podupadłam mocno na zdrowiu i mój stan nie pozwala mi podjąć pracy. Do chwili obecnej nie starałam się o jakąkolwiek rentę, czy emeryturę. Emerytura z tytułu opieki nad dzieckiem niepełnosprawnym Niestety ma Pani zbyt mało lat, aby otrzymać jakąkolwiek emeryturę. Właśnie z uwagi na wiek nie ma Pani szans na emeryturę powszechną. Nie spełniała Pani również warunków, aby otrzymać emeryturę z tytułu opieki nad dzieckiem niepełnosprawnym. Wymogi, które należało spełnić do 31 grudnia 1998 roku, to: osiągnięcie do tej daty łącznie okresu składkowego i nieskładkowego w wymiarze 20 lat dla kobiet, dziecko wymagające opieki musiało być całkowicie niezdolne do pracy i samodzielnej egzystencji (dawna I grupa) lub, całkowicie niezdolne do pracy (dawna II grupa), jeżeli niezdolność do pracy była spowodowana określonymi schorzeniami ( upośledzenie umysłowe, całkowita dysfunkcja kończyn), niezdolność do pracy (inwalidztwo) dziecka powstało przed ukończeniem 18 roku życia. Osoba zdolna do pracy, lecz niepozostająca w zatrudnieniu ze względu na konieczność sprawowania opieki nad dzieckiem wymagającym stałej pielęgnacji, posiadającym orzeczenie o niepełnosprawności wraz ze wskazaniami konieczności stałej lub długotrwałej opieki lub pomocy innej osoby w związku ze znacznie ograniczoną możliwością samodzielnej egzystencji oraz konieczności stałego współudziału na co dzień opiekuna dziecka w procesie jego leczenia, rehabilitacji i edukacji, za które ośrodek pomocy społecznej opłacał składkę na ubezpieczenia społeczne przed dniem 1 stycznia 1999 r., nabywa prawo do emerytury bez względu na wiek, jeżeli w dniu 1 stycznia 1999 r. ukończyła co najmniej 45 lat i ma okres ubezpieczenia (składkowy i nieskładkowy) wynoszący co najmniej 20 lat w przypadku kobiet i 25 lat w przypadku mężczyzn (art. 58 ust. 3 ustawy o świadczeniach rodzinnych). Świadczenie pielęgnacyjne Co prawda, od 1 maja 2004 r. zasiłek ten został zastąpiony przez świadczenie pielęgnacyjne, ale zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego osoby urodzone po 31 grudnia 1948 roku, które do 31 grudnia 1998 roku spełniły warunki do wcześniejszej emerytury z tytułu opieki nad dzieckiem niepełnosprawnym, mogą wciąż uzyskać to świadczenie. Jednak Pani tych warunków nie spełniała. Zasiłek opiekuńczy nie stanowi podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne, w związku z tym nie jest od niego odprowadzana składka emerytalna, nie posiada Pani okresów składkowych liczonych do jakiegokolwiek świadczenia. Nie wiem, jaki jest stan Pani zdrowia, czy można byłoby starać się dla Pani o rentę chorobową. Musiałaby Pani podjąć zatrudnienie, opłacać składki na ubezpieczenie chorobowe, a potem starać się ewentualnie o własną rentę, ale musi być Pani niezdolna do pracy ze względu na stan zdrowia. Na podstawie przedstawionego opisu muszę stwierdzić, że pozostaje Pani podjęcie zatrudnienia lub zasiłki stałe i celowe z MOPS (GOPS) – z pomocy społecznej. Jeśli masz podobny problem prawny, zadaj pytanie naszemu prawnikowi (przygotowujemy też pisma) w formularzu poniżej ▼▼▼ Zapytaj prawnika - porady prawne online .
Matka dziecka po wykorzystaniu zasiłku trwającego 14 tygodni może zrezygnować z jego pobierania i wrócić do pracy. Wówczas niewykorzystana część zasiłku powinna zostać udzielona ojcu dziecka na jego wniosek. Wniosek matki dziecka o rezygnację z pobierania zasiłku macierzyńskiego
W jakich częściach dziedziczą dzieci a w jakich mąż? Jeżeli Pani matka zmarła, nie pozostawiając testamentu, to miało miejsce dziedziczenie ustawowe. Stosownie do art. 931 § 1 Kodeksu cywilnego (w skrócie „w pierwszej kolejności powołane są z ustawy do spadku dzieci spadkodawcy oraz jego małżonek; dziedziczą oni w częściach równych. Jednakże część przypadająca małżonkowi nie może być mniejsza niż jedna czwarta całości spadku ”. Z uwagi na powyższe należy stwierdzić, że spadek po Pani mamie nabył jej mąż, Pani oraz brat, każdy po 1/3 udziału w spadku. W skład spadku po matce wszedł udział w majątku wspólnym małżeńskim, który zgodnie z domniemaniem zawartym w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym wynosi 1/2. Tak więc w chwili obecnej współwłaścicielami wszystkich przedmiotów, które wchodziły w skład majątku wspólnego małżeńskiego rodziców, są: Pani ojciec w 2/3 udziału oraz Pani i brat, każdy po 1/6 udziału. Moim zdaniem, jeżeli żyjecie Państwo w zgodzie i chcecie Państwo zgodnie zarządzać majątkiem, nie ma potrzeby dokonywania działu spadku po matce z jednoczesnym podziałem majątku wspólnego rodziców, choćby takiego, w którego wyniku cały spadek po matce przypadnie ojcu bez spłat na rzecz Pani i brata. Postępowanie sądowe o stwierdzenie nabycia spadku po matce W chwili obecnej wystarczy, jeżeli przeprowadzicie Państwo postępowanie sądowe o stwierdzeniu nabycia spadku po matce, ewentualnie udacie się Państwo do notariusza w celu sporządzenia notarialnego aktu poświadczenia dziedziczenia. Posiadając postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku lub notarialne poświadczenie dziedziczenia, będziecie Państwo w stanie wykazać, że jesteście spadkobiercami swojej matki. Domniemywa się bowiem, że „osoba, która uzyskała stwierdzenie nabycia spadku albo poświadczenie dziedziczenia, jest spadkobiercą” (art. 1025 § 2 a „względem osoby trzeciej, która nie rości sobie praw do spadku z tytułu dziedziczenia, spadkobierca może udowodnić swoje prawa wynikające z dziedziczenia tylko stwierdzeniem nabycia spadku” albo zarejestrowanym aktem poświadczenia dziedziczenia (art. 1027 Dziedziczenie dzieci po śmierci obojga rodziców Jeżeli nie przeprowadzicie Państwo działu spadku, w którego wyniku cały spadek po matce przypadnie tacie, to w przypadku śmierci taty Pani i brat odziedziczycie spadek po nim, każdy w 1/2 udziału (oczywiście jeżeli tata nie pozostawi testamentu). W takim przypadku po śmierci taty Pani i brat staniecie się współwłaścicielami wszystkich przedmiotów, które wchodziły w skład majątku wspólnego małżeńskiego rodziców, każdy po 1/2. Dział spadku połączony z podziałem majątku wspólnego małżeńskiego Jeżeli w chwili obecnej chcielibyście Państwo dokonać działu spadku po matce, to musiałby on być połączony z podziałem majątku wspólnego małżeńskiego rodziców. Jeżeli do sądu zostałby złożony zgodny projekt takiego podziału, to opłata od tego wniosku wynosiłaby 600 zł. Umowa działu spadku i podziału majątku wspólnego małżeńskiego przed notariuszem - koszty Natomiast jeżeli dział spadku po matce i podział majątku wspólnego małżeńskiego miałby być dokonany przed notariuszem, to opłata od takiej umowy będzie uzależniona od wartości dzielonego majątku. Maksymalna stawka wynosi od wartości: do 3000 zł – 100 zł, powyżej 3000 zł do 10 000 zł – 100 zł + 3% od nadwyżki powyżej 3 000 zł, powyżej 10 000 zł do 30 000 zł – 310 zł + 2% od nadwyżki powyżej 10 000 zł, powyżej 30 000 zł do 60 000 zł – 710 zł + 1% od nadwyżki powyżej 30 000 zł, powyżej 60 000 zł do 1 000 000 zł – 1 010 zł + 0,4% od nadwyżki powyżej 60 000 zł, powyżej 1 000 000 zł do 2 000 000 zł – 4 770 zł + 0,2% od nadwyżki powyżej 1 000 000 zł, powyżej 2 000 000 zł – 6 770 zł + 0,25% od nadwyżki powyżej 2 000 000 zł, nie więcej jednak niż 10 000 zł, a w przypadku czynności dokonywanych pomiędzy osobami zaliczonymi do I grupy podatkowej w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 28 lipca 1983 r. o podatku od spadków i darowizn nie więcej niż 7500 zł. Są to opłaty maksymalne, można negocjować z notariuszem obniżenie stawki. Do opłaty należy doliczyć 22% podatku VAT. Czy po śmierci jednego z rodziców musi być dokonany podział majątku? Umowa o dział spadku i podział majątku wspólnego nie musi być zawarta w formie aktu notarialnego, jeżeli w skład majątku wspólnego rodziców nie wchodziła nieruchomość. Jak już wspomniałem, jeżeli nie będzie pomiędzy Państwem konfliktów, to nie musicie Państwo dokonywać podziału majątku. Podział ten może zostać dokonany po śmierci taty, kiedy i Pani, i brat będziecie mieli udziały po 1/2 w majątku rodziców. Przeprowadzenie postępowania o stwierdzenie nabycia spadku lub notarialne poświadczenie dziedziczenia Obecnie, aby móc wykazać, że jesteście Państwo spadkobiercami, wystarczy przeprowadzić postępowanie o stwierdzenie nabycia spadku lub uzyskać notarialne poświadczenie dziedziczenia po mamie, z tym że wizyta u notariusza będzie kosztowała o ok. 110 zł więcej niż przy wystąpieniu do sądu z wnioskiem o stwierdzenie nabycia spadku po matce. Opłata od wniosku do sądu wynosi 50 zł. Opłaty, jakie musielibyście Państwo ponieść u notariusza, to 50 zł + 22% VAT za sporządzenie aktu poświadczenia dziedziczenia ustawowego oraz 100 zł + 22% VAT za sporządzenie protokołu dziedziczenia. Wniosek do sądu o stwierdzenie nabycia spadku Wniosek należy złożyć w sądzie rejonowym właściwym ze względu na miejsce ostatniego zamieszkania spadkodawcy. We wniosku należy wskazać uczestników postępowania – będą to spadkobiercy ustawowi. Należy też wskazać osobę zmarłego spadkodawcy oraz datę jego śmierci, a także miejsce jego ostatniego zamieszkania. Wskazać należy, że zmarły nie pozostawił testamentu. Do wniosku należy dołączyć odpisy: aktu zgonu matki, aktu małżeństwa ojca, aktów urodzenia Pani i brata. Po przeprowadzeniu postępowania sąd wyda orzeczenie, w którym stwierdzi, że spadek po Pani mamie nabyli na podstawie ustawy jej mąż, Pani oraz brat, każdy po 1/3 udziału. Zgłoszenie nabycia spadku w urzędzie skarbowym Po przeprowadzeniu postępowania spadkowego proszę pamiętać o zgłoszeniu nabycia spadku w urzędzie skarbowym w ciągu 6 miesięcy od daty uprawomocnienia się postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku. Jest to konieczne, abyście Państwo skorzystali ze zwolnienia podatkowego w podatku od spadków i darowizn. Jeśli masz podobny problem prawny, zadaj pytanie naszemu prawnikowi (przygotowujemy też pisma) w formularzu poniżej ▼▼▼ Zapytaj prawnika - porady prawne online .Reguluje to art. 180 1 Kodeksu Pracy, który stanowi, iż w razie urodzenia martwego dziecka lub zgonu dziecka przed upływem 8 tygodni życia, ubezpieczona ma prawo do zasiłku macierzyńskiego przez okres 8 tygodni (56 dni) po porodzie, nie krócej niż przez okres 7 dni od dnia zgonu dziecka. W razie śmierci dziecka po upływie 8 tygodni zapytał(a) o 13:49 Czy ból matki po śmierci dziecka jest porównywalny z bólem dziecka po utracie matki? Słyszy się ,że największym bólem dla matki jest śmierć dziecka, ale czyż nie jest prawdą ,że śmierć matki też jest potężnym cierpieniem? klaudia : ale głupoty gadasz Ostatnia data uzupełnienia pytania: 2010-04-05 13:51:51 Odpowiedzi myslę że jednak śmierc dziecka jest cięższa dla matki niż dla dziecka śmierc matki Hmm... mi się wydaje, że strata dziecka bardziej boli kinga80 odpowiedział(a) o 13:55 blocked odpowiedział(a) o 15:00 osoby, którym umarły dzieci. Znam osoby, którym umarła matka. Znam osoby, które przeszły i to naprawdę, wierz mi, ból po stracie własnego dziecka jest większy. blocked odpowiedział(a) o 09:49 Mi się jednak wydaje, że śmierć dziecka jest o wiele większym cierpieniem. Bo dziecko jakby jest przygotowane do tego, że kiedyś jego matka umrze. Rodzic nie. Bo w większości matka sądzi, że pierwsza umrze, a dziecko będzie mogło dalej wieść szczęśliwe życie. Do tego rodzic cierpi bo to jest właśnie jego dziecko. Utrata dziecka o wiele bardziej boli. Drodzy użytkownicy !Moim zdaniem ten ból jest niedopisania i dla dziecka, które straciło matkę i dla matki, która straciła dziecko. Matce brakuje śmiechu dziecka, czasami tych głupot, które wygaduje. A dziecko nie ma się do kogo przytulić (bo nikt nie tuli jak matka). Nie zależy to od tego, czy duże dziecko, czy małe. Co to ma za znaczenie ? Osobiście nie życzę nikomu takiego doświadczenia, bo mam kolegę bez ojca i koleżankę bez tego i tego (ma siostrę dorosłą). blocked odpowiedział(a) o 13:50 Jest ,ale jednak śmierć dziecka jest gorsza . blocked odpowiedział(a) o 13:51 ja myślę , że wszyscy powinni cierpieć tak samo . ; > bo tak .. matka płacze , bo przecież ona dziecko swe nosiła pod sercem ..a dziecko , bo matka ` wydała ` je na świat . ; ] peggysue odpowiedział(a) o 20:36 A mi się jednak wydaję, że matka bardziej będzie przeżywać śmierć dziecka...Właściwie to nie wiem czemu tak uważam, ale matka to jednak tak... Dziecko też będzie cierpieć i to niewyobrażalnie - z pewnością. Jednak wydaję mi się, że np. trzynastolatce jest łatwiej zapomnieć, ponieważ znajomi, przyjaciele wszyscy chcą ci pomóc, rozmawiają z tobą itd. I to naturalne, że dziecko będzie płakać, tęsknić .A matce wszyscy będą się kazali wziąć w garść, iść do pracy, będzie musiała to w sobie tłumić. d4v odpowiedział(a) o 03:08 Wszystko zależy od okoliczności. Jednak wydaje mi się, że na ogół śmierć dziecka trudniej przeżyć. mi umarł ojciec ale mysle ze bardziej przejęłabym się gdybym utraciła dziecko (moja babcia nie kontaktowała gdy umarł jej syn natomiast moja mama po smierci swojej otrząsnęła się szybko tak jak i ja po śmierci ojca) śmierć dziecka jest trochhę gorsza ;(( Łollllla odpowiedział(a) o 19:01 >>>>>>. blocked odpowiedział(a) o 16:05 Matka bardziej przeżywa śmierć dziecka niż dziecko matki ale dziecko prawie porównywalnie mniej blocked odpowiedział(a) o 13:50 wydaje mi się że to taki sam ból ;( blocked odpowiedział(a) o 13:52 Chyba tak ... Ale nie dla mnie . Mi jak by matka umarła to bym tydzień beczał xD Uważasz, że ktoś się myli? lub
Jak bardzo nie kochalibyśmy naszych zwierzaków i nie nazywali ich nawet członkami rodziny, to Jenny (a ja wraz z nią) uważamy, że strata pieska i strata dziecka to po prostu nie jest to samo. Naturalnie intencje komentującego z pewnością były pozytywne i raczej nie chodziło tu o porównywanie strat. To była nieudolna próba empatii.
Jedną z największych tragedii jaka może przytrafić się dorosłej osobie jest śmierć ukochanego dziecka. Takie zaburzenie kolejności przemijania pokoleń zawsze wzbudza ogromne emocje. Pamiętajmy, że rodzice, którzy stracili swoje dziecko, są nad wyraz wrażliwi i wszelkie słowa otuchy muszą być kierowane niezwykle rozważnie. Niejednokrotnie, słowa wypowiedziane w trakcie składania rodzicom kondolencji z powodu śmierci dziecka, zamiast wesprzeć, mogą jedynie pogłębić żal. Właśnie dlatego staraj się unikać, przynajmniej w pierwszej fazie żałoby, wszelkich nawiązań do tego jak zmarł ich potomek. Dodawaj otuchy, zapewnij o swojej obecności i chęci niesienia pomocy. Nie zrażaj się oschłością bądź brakiem wylewnych emocji, tak poważną tragedię każdy przeżywa na swój, czasem niekonwencjonalny sposób. Kochana [imię matki], drogi [imię ojca] dowiedzieliśmy się o wielkiej tragedii, jaka Was ostatnio dotknęła. Nikt z nas nie jest przygotowany na tak dramatyczne wydarzenie, jakim jest utrata dziecka. Bardzo trudno pogodzić się z faktem, że Wasza Córeczka opuściła świat tak wcześnie. [imię zmarłego dziecka] była prześlicznym dzieckiem, a swoją radością zarażała wszystkich wokół. Nie zdążyliśmy się jeszcze nacieszyć jej obecnością wśród nas. Nie ma słów, które mogą wyrazić to, jak bardzo Wam współczujemy. Jeżeli jest coś, co moglibyśmy dla Was zrobić – jesteśmy do Waszej dyspozycji. Z całą pewnością nie da się wyrazić słowami jak ogromną tragedią dla Was jest śmierć Waszego małego Synka. Wiadomość o Jego śmierci była dla nas wstrząsająca i do dziś nie możemy poradzić sobie z tą informacją. Przyjmijcie od nas wyrazy najszczerszych kondolencji i zapewnień, że jesteśmy razem z Wami w tych trudnych chwilach. Droga [imię], z przykrością przyjąłem informację o śmierci Twojej Córeczki [imię dziecka]. W tych trudnych momentach moje myśli oraz modlitwy kieruję do Ciebie, starając się dodać Ci wsparcia i otuchy. Będę modlić się za Ciebie oraz duszę Twojej Córeczki. Z ogromnym smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Twojego Syna, [imię dziecka]. Wciąż nie możemy się pogodzić z tak szybkim odejściem tego wspaniałego, młodego człowieka. Wojtek był wyjątkowym chłopcem, pełnym niespożytej energii i nowych pomysłów. Chociaż opuścił nas o wiele za wcześnie, było dla nas wielką przyjemnością móc na co dzień z Nim obcować. Niech jego pasja i zaangażowanie w sport na zawsze pozostaną w naszych wspomnieniach. Jeżeli to może być dla Ciebie pocieszeniem – pamiętaj, że żyjemy dopóty, dopóki żyje pamięć o nas. Nasze najgłębsze kondolencje! Z niedowierzaniem przyjąłem wiadomość o śmierci Waszej wspaniałej Córki. Jestem dogłębnie wstrząśnięty informacją, że opuściła nas tak radosna i przyjacielska osoba, jaką była Wasza Córka. Cały świat stał u jej stóp, a przyszłość rysowała się w przepięknych barwach. Nie potrafię słowami wyrazić ogromu współczucia jakim Was obdarzam. Pamiętajcie, że jestem do Waszej dyspozycji i zawsze chętnie pomogę. Droga [imię matki] i Drogi [imię ojca]. Moje serce przepełnia żal i smutek od momentu w którym dowiedziałem się o śmierci Waszego ukochanego Syna. Nie wyobrażam sobie z jak wielkim bólem u poczuciem straty musicie sobie radzić, ale chciałbym żebyście pamiętali, że jestem razem z Wami w tych trudnych chwilach. Przyjmijcie moje wyrazy kondolencji i wsparcia. Moi Kochani, nie jestem w stanie wyrazić, jak bardzo jest mi przykro z powodu Waszej straty. Utrata dziecka, a w szczególności takiego Maleństwa, jest nieopisaną wręcz tragedią. Wasz [imię dziecka], pomimo, że żył tak krótko – obdarzył Was mnóstwem miłości. Zmagając się z bólem po Jego śmierci, pamiętajcie o tych cudownych chwilach, które dane Wam było wspólnie przeżyć. Pomimo swojej choroby z pewnością odczuwał Waszą obecność i ogromną miłość, którą Go darzyliście. Przyjmijcie moje kondolencje i każdą pomoc, jakiej będziecie potrzebować. Pani [imię]! Pogrążeni w bólu po stracie naszego Przyjaciela, [imię zmarłego] – składamy Pani nasze najserdeczniejsze kondolencje. [Imię zmarłego] poświęcił wiele lat na pomocy młodym ludziom zmagającym się z różnymi nowotworami, a sam stał się ofiarą tego podstępnego wroga. Walczył bardzo dzielnie do samego końca – dając innym bezcenną nadzieję! Swoją życiową postawą Pani Syn zasłużył na wspaniałe i długie życie, niestety – los zadecydował inaczej. Proszę przyjąć nasze głębokie wyrazy współczucia. Kochana [imię matki], drogi [imię ojca] bardzo współczujemy Wam z powodu odejścia Waszej Córki. Nie wyobrażamy sobie ogromu rozpaczy, jaką przeżywacie po stracie Waszego jedynego dziecka. Niech tę żałobę złagodzi obecność Waszych ukochanych wnuków – w nich przecież wciąż żyje Wasza [imię zmarłej]! Życzymy Wam wytrwałości w tym trudnym dla Was czasie, bądźcie dla siebie serdecznym, wzajemnym oparciem. Skip back to main navigation
Odprawa po śmierci pracownika to dodatkowe świadczenie pieniężne wypłacane przez pracodawcę osoby zmarłej na zasadach określonych w Kodeksie pracy. Odprawa pośmiertna jest wypłacana niezależnie od zasiłku pogrzebowego. Zasiłek pogrzebowy przysługuje osobom, które poniosły koszty pochówku osoby, która była ubezpieczona w ZUS
W przyszłym tygodniu może się odbyć sekcja zwłok 1,5 rocznego chłopca, który zmarł w rozgrzanym samochodzie. Jego mamy wciąż nie udało się przesłuchać. Sekcja ma ustalić dokładną przyczynę śmieci małego Szymonka. Ciało chłopca znalazła matka, po tym jak - prawdopodobnie - zostawiła go na kilka godzin w samochodzie. Do tragedii doszło w środę w Szczecinie. To był bardzo ciepły dzień. Stąd wstępne podejrzenia, że chłopiec zmarł z gorąca i braku wody. Śledztwo prowadzone jest od kątem narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia. Głównym świadkiem jest 38-letnia matka Szymonka. Po zdarzeniu od razu trafiła do szpitala pod opiekę lekarzy. Dlatego nie można jej na razie przesłuchać. Prokuratura planuje powołanie biegłego, który oceni, kiedy kobieta będzie mogła złożyć wyjaśnienia. Przesłuchanie mogą objąć także personel żłobka. Według nieoficjalnych informacji w środę rano kobieta odwiozła starszego syna do przedszkola, ale z niewyjaśnionych przyczyny nie odwiozła młodszego do żłobka. Pojechała z nim na kilka godzina do pracy. Szymonek został w foteliku na tylnym siedzeniu. Nie jest jasne dlaczego go nie zauważyła wychodząc z auta. Według wstępnych ustaleń, kobieta pojechała do żłobka po syna i tam się dowiedziała, że wcale go rano nie przyprowadziła. Ok. godz. 17 znalazła ciało syna w swoim samochodzie. Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
Pozdrawiam. RE: Co należy mi się po śmierci matki? Jeżeli była wspólność majątkowa to 50% udziału w majątku wspólnym wchodzi do masy spadkowej. W tej konkretnej sytuacji spadek będzie dzielony równo po 1/4 dla każdego spadkobiercy. W całości majątku będziecie współwłaścicielami w udziałach ojciec 5/8 a reszta po 1/8.
Zadośćuczynienie za śmierć ojca lub matki przysługuje dziecku jeśli doszło do wypadku, za który osoba trzecia ponosi odpowiedzialność. Zgodnie z art. 446 § 4. „Sąd może (…) przyznać najbliższym członkom rodziny zmarłego odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę.” Przepis ten stanowi, że każdy najbliższy członek rodziny może otrzymać odpowiednią kwotę, która ma mu zadośćuczynić śmierć osoby bliskiej. Każdego roku w Polsce ginie ponad dwa tysiące uczestników ruchu drogowego. Ponadto śmierć w innych wypadkach np. w pracy ponosi kilkaset osób. W wielu z tych wypadków istnieje możliwość walki o zadośćuczynienie za śmierć rodzica. Kiedy uzyskamy zadośćuczynienie za śmierć ojca lub matki Zgodnie z art. 446 § 1. „Jeżeli wskutek uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia nastąpiła śmierć poszkodowanego, zobowiązany do naprawienia szkody powinien zwrócić koszty leczenia i pogrzebu temu, kto je poniósł.” Mowa w tym przepisie o osobie zobowiązanej do naprawienia szkody. Taką osobą będzie ktoś kto jest odpowiedzialny za śmierć rodzica. Niezależnie od tego czy jest to osoba fizyczna czy inny podmiot np. pracodawca w formie spółki z lub spółki akcyjnej. Przy wypadkach komunikacyjnych osobą odpowiedzialną prawie zawsze będzie kierujący pojazdem, który został uznany za sprawcę szkody. W większości wypadków komunikacyjnych zadośćuczynienie za śmierć rodzica uzyskamy nawet jeśli sprawca nie ponosi winy. Mowa tutaj o odpowiedzialności na zasadzie ryzyka. Jeśli osoba zmarła nie była kierującym innym pojazdem to sprawca szkody ponosi odpowiedzialność niezależnie od swojej winy. Taka sytuacja ma miejsce jeśli zmarły był pasażerem pojazdu sprawcy lub innego pojazdu oraz jeśli doszło do potrącenia pieszego lub rowerzysty. Przy wypadkach w pracy lub w rolnictwie mamy do czynienia z podobnymi zasadami. Na podstawie art. 435 przedsiębiorstwo wprawiane w ruch za pomocą sił przyrody odpowiada również na zasadzie ryzyka. Podmiot, który może funkcjonować wyłącznie przy użyciu energii elektrycznej, paliw kopalnianych, wody bądź innych źródeł energii, będzie odpowiadał niezależnie czy ktoś został uznany za winnego wypadku. Przykładowe zadośćuczynienie za śmierć ojca na zasadzie ryzyka Prowadziliśmy sprawę zadośćuczynienia za śmierć rodzica, który zginął podczas prac remontowych w fabryce materiałów wybuchowych. Do wypadku doszło podczas skuwania posadzki w byłym pojemniku na składniki dynamitu. Prace były wykonywane pod nadzorem inżynierów i nic nie wskazywało na to, że do wypadku w ogóle dojdzie. Zostały zachowane wszystkie zasady BHP a mimo to doszło do wybuchu w którym zginął ojciec rodziny. W sprawie nie można było przedstawić nikomu zarzutów a wypadek został uznany za nieszczęśliwy. Pomimo braku czyjejś winy rodzina zmarłego otrzymała zadośćuczynienie za śmierć ojca. Kiedy nie otrzymamy zadośćuczynienia za śmierć matki lub ojca Takiego świadczenia nie otrzymamy jeśli zmarły został uznany za wyłącznie winnego. Ma to zastosowanie niezależnie od tego czy w sprawie ma stosowana jest zasada winy czy ryzyka. Przy ryzyku osoba wyłącznie winna jest pozbawiona prawa do dochodzenia odszkodowania. Przykładowo jeśli do śmierci matki czy ojca doszłoby w wyniku potrącenia, a osoba zmarła wtargnęłaby przed pojazd. Również w przypadku złamania przepisów BHP w sposób tak rażący, że stanowiło to wyłączną winę wypadku w pracy. Oczywiście jeśli w wypadku ginie jego sprawca, rodzina nie może dochodzić odszkodowania chyba, że nie ponosił on wyłącznej winy. Zdarza się, że mimo uznania kogoś za sprawcę w toku postępowania okazuje się, że inna osoba przyczyniła się do wypadku. W takiej sytuacji mimo winy zmarłego można starać się o zadośćuczynienie po śmierci ojca lub matki. Przykładowe zadośćuczynienie za śmierć winnego wypadku Prowadziliśmy sprawę śmiertelnego wypadku komunikacyjnego, w którym zginął pracownik firmy produkcyjnej. Był on kierowcą busa i został uznany za winnego wypadku. Podczas manewru skrętu samochód zniosło na lewą stronę w wyniku czego doszło do czołowego zderzenia z pojazdem ciężarowym. Prokuratura umorzyła śledztwo w związku ze śmiercią osoby winnej wypadku. Sprawa jednak nie była taka oczywista. Okazało się, że bus był przeładowany prawie dwukrotnie. Kierowcy nie było w pracy w dniu załadunku i nie mógł on wiedzieć o takim stanie rzeczy. W toku kontroli Państwowej Inspekcji Pracy ujawniono szereg innych nieprawidłowości u pracodawcy, które miały wpływ na wypadek. Towarzystwo ubezpieczeniowe pracodawcy odmówiło wypłaty odszkodowania. Rodzina zmarłego próbowała uzyskać zadośćuczynienie za pomocą innych kancelarii jednak nikt nie była w stanie im pomóc. W końcu trafili do nas i skierowaliśmy sprawę do Sądu cywilnego. Po przeprowadzeniu postępowania sądowego uzyskaliśmy zadośćuczynienie dla żony i syna zmarłego. Wysokość zadośćuczynienia po śmierci rodzica Na wysokość zadośćuczynienia za śmierć ojca lub matki ma wpływ wiele czynników. Najważniejszym jest więź osoby roszczącej jaka łączyła ją ze zmarłym. Istotne jest czy łączyły ich uczucia, czy spędzali ze sobą dużo czasu, czy mieszkali razem. Cechy charakterologiczne zmarłego również wpływają na wysokość odszkodowania. Jeśli poszkodowany był osobą otwartą, pomocną, wesołą, można było się do niego zwrócić o pomoc w każdej sprawie, zadośćuczynienie będzie wyższe. Ważne jest czy udzielał się społecznie lub rodzinnie. Oczywiście wpływ na wysokość odszkodowania będzie miało również to kim dla roszczącego był zmarły. Innej wysokości świadczenia można dochodzić w przypadku rodzeństwa a innej w przypadku rodzicielstwa czy małżeństwa. Kwotowo zadośćuczynienie za śmierć ojca lub matki wacha się w przedziale do zł. Oprócz czynników wskazanych powyżej istotny jest jeszcze wiek dziecka w chwili śmierci rodzica. Stopień cierpień po takiej tragedii będzie inny przypadku kilku lub kilkunastoletniego dziecka a inny w przypadku dorosłego, który od dawna nie zamieszkiwał z rodzicem. Przyczynienie się do szkody a zadośćuczynienie po śmierci rodzica O przykładowym przyczynieniu się do wypadku było powyżej. Ogólnie przyczynienie jest uznawane przez Sąd jeśli zachowanie poszkodowanego było naganne i pomiędzy powstaniem szkody a tymże zachowaniem istniał związek. Najczęstszym zachowaniem jest tutaj brak pasów bezpieczeństwa. Przyczynienie w takiej sytuacji najczęściej wynosi 10 – 30 %. Niezapięte pasy bezpieczeństwa nie zawsze mają wpływ na śmiertelny skutek wypadku. Przy najcięższych zdarzeniach zapięte pasy bezpieczeństwa nie byłyby w stanie uchronić poszkodowanego od śmierci. W takie sytuacji zadośćuczynienie zostanie zasądzone w całości. Aby tak jednak było należy ten fakt udowodnić w Sądzie przy pomocy dowodu z opinii odpowiedniego biegłego. Jazda z kierowcą znajdującym się pod wpływem alkoholu lub narkotyków a przyczynienie. Samo podróżowanie z takim kierowcą nie stanowi podstawy do uznania przyczynienia się do powstania szkody. Dopiero wtedy gdy wiedząc o jego stanie decydujemy się na jazdę, można mówić o naszym nagannym zachowaniu. W takich przypadkach zdarzają się wyroki oddalające roszczenie o zadośćuczynienie za śmierć. Jeśli zmarły wiedział o stanie kierowcy albo nawet sam spożywał z nim alkohol lub narkotyki nie powinien był wsiadać z nim do pojazdu. Takie stanowisko przedstawiają wszystkie Sądy. Nie sposób się z nimi nie zgodzić. Jednak uznanie w tym przypadku wyłącznej winy pasażera jest zbyt daleko idące. Dlatego nawet w takiej sytuacji warto walczyć o zadośćuczynienie po śmierci rodzica.Anna Frydrychewicz. — Czytałam gdzieś, że córka jest lustrzanym odbiciem matki, ale ja się z tym nie zgadzam. Ja powiedziałabym, że córka jest odzwierciedleniem deficytów swojej matki
Gośka J. Urząd Wojewódzki/Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kr... Temat: Co dzieje się z dzieckiem samotnej matki po jej śmierci? Witam, jestem samotną matką córeczki. Od jakiegoś czasu zastanawiam się, co by było, gdyby nie daj Boże mi się coś stało?C się dzieje z dzieckiem?Czy mogę wskazać osobę, która miałaby wychowywać dziecko?JAk to wygląda od strony prawnej?Kto mógłby taką opiekę sprawować?To może wydawać się głupie pytanie, ale w życiu dzieją się różne rzeczy i chcę zabezpieczyć jej przyszłość na wszelki wypadek. Jakie kryteria musi spełniać opiekun wskazany przeze mnie, by móc zostać jej opiekunem prawnym?I czy dziecko po śmierci rodzica trafia do rodziny zastępczej, czy w przypadku mojego zapisu, może pozostać u osoby przeze mnie wskazanej? Marek Jerzyk nie zawsze pisze co wiem, ale zawsze wiem, co pisze :) __... Temat: Co dzieje się z dzieckiem samotnej matki po jej śmierci? w odpowiedzi na temat watku: - jesli jest nieletnie - dom dziecka lub rodzina zastepcza - jesli jest pelnoletnie - samo soba 'zarzadza' niezaleznie od wieku - zostaje sierota (polsierota) ;-))) Gośka J. Urząd Wojewódzki/Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kr... Temat: Co dzieje się z dzieckiem samotnej matki po jej śmierci? marek jerzy K.: w odpowiedzi na temat watku: - jesli jest nieletnie - dom dziecka lub rodzina zastepcza - jesli jest pelnoletnie - samo soba 'zarzadza' niezaleznie od wieku - zostaje sierota (polsierota) ;-))) A czemu tak?Nie może zostać np. w domu swojego brata i być wychowywane wspónie z nim przez jego ojca? Temat: Co dzieje się z dzieckiem samotnej matki po jej śmierci? Musiałabyś sprawdzić, ale wydaje mi się, że jeśli zrobisz stosowny zapis w testamencie spisanym u notariusza, to ma on moc prawną. Marek Jerzyk nie zawsze pisze co wiem, ale zawsze wiem, co pisze :) __... Temat: Co dzieje się z dzieckiem samotnej matki po jej śmierci? Gośka S.: marek jerzy K.: w odpowiedzi na temat watku: - jesli jest nieletnie - dom dziecka lub rodzina zastepcza - jesli jest pelnoletnie - samo soba 'zarzadza' niezaleznie od wieku - zostaje sierota (polsierota) ;-))) A czemu tak?Nie może zostać np. w domu swojego brata i być wychowywane wspónie z nim przez jego ojca?bo o tym decyduje prawo (sad rodzinny), a nie 'testament'. jednak dziecko to nie majatek, ani 'prawo wlasnosci'. na szczescie... Tomasz M. W życiu jak w tańcu - każdy krok ma znaczenie, więc tańcz... Temat: Co dzieje się z dzieckiem samotnej matki po jej śmierci? Nie jestem prawnikiem, ale czy nie ma już żadnej innej rodziny (rodziców, rodzeństwa matki), która zgodnie z prawem mogłaby się dzieckiem zająć? konto usunięte Temat: Co dzieje się z dzieckiem samotnej matki po jej śmierci? sad decyduje ale pierszenstwo ma rodzina najblizsza- brat, siostra rodziców jesli wyraza chec adopcji to sad sie na to godzi. Temat: Co dzieje się z dzieckiem samotnej matki po jej śmierci? Gośka S.: Witam, jestem samotną matką córeczki. Od jakiegoś czasu zastanawiam się, co by było, gdyby nie daj Boże mi się coś stało?C się dzieje z dzieckiem?Czy mogę wskazać osobę, która miałaby wychowywać dziecko?JAk to wygląda od strony prawnej?Kto mógłby taką opiekę sprawować?To może wydawać się głupie pytanie, ale w życiu dzieją się różne rzeczy i chcę zabezpieczyć jej przyszłość na wszelki wypadek. Jakie kryteria musi spełniać opiekun wskazany przeze mnie, by móc zostać jej opiekunem prawnym?I czy dziecko po śmierci rodzica trafia do rodziny zastępczej, czy w przypadku mojego zapisu, może pozostać u osoby przeze mnie wskazanej? Po śmierci matki, opiekę nad niepełnoletnim dzieckiem sprawuje biologiczny ojciec. Jeśli dziecko nie ma ojca, pierwszeństwo do opieki mają najbliższe osoby ze strony matki. Marek Jerzyk nie zawsze pisze co wiem, ale zawsze wiem, co pisze :) __... Temat: Co dzieje się z dzieckiem samotnej matki po jej śmierci? Danuta Janakiewicz: (...) Po śmierci matki, opiekę nad niepełnoletnim dzieckiem sprawuje biologiczny ojciec. Jeśli dziecko nie ma ojca, pierwszeństwo do opieki mają najbliższe osoby ze strony tak duzy 'skrot', ze nawet nie ma jak sie odniesc do nieprawdziwych informacji... Kasia W. Project Manager, analityk; spec od rozwiązań niemożliwych Temat: Co dzieje się z dzieckiem samotnej matki po jej śmierci? Gośka S.: A czemu tak?Nie może zostać np. w domu swojego brata i być wychowywane wspónie z nim przez jego ojca?"Rodziną zastępczą" dla córki może być Twój nowy partner życiowy. Wystarczyłoby udowodnić w sądzie więź emocjonalną. konto usunięte Temat: Co dzieje się z dzieckiem samotnej matki po jej śmierci? Ciekawy wątek. Czy jednak matka może wskazać przed śmiercią opiekuna dla dziecka? Jeśli tak jak miałoby to wyglądać? AGA Marek Jerzyk nie zawsze pisze co wiem, ale zawsze wiem, co pisze :) __... Temat: Co dzieje się z dzieckiem samotnej matki po jej śmierci? wskazac moze na rozne sposoby - np. wychodzac za maz za ojca dziecka ;-))) a powaznie: dopoki rodzice zyja i zadne z nich nie jest pozbawione wladzy rodzicielskiej (ew. ograniczenie), nie ma takich mozliwosci na szczescie. bo, jak juz pisalem, dziecko, to nie rzecz, ani prawo majatkowe... konto usunięte Temat: Co dzieje się z dzieckiem samotnej matki po jej śmierci? marek jerzy K.: wskazac moze na rozne sposoby - np. wychodzac za maz za ojca dziecka ;-))) a powaznie: dopoki rodzice zyja i zadne z nich nie jest pozbawione wladzy rodzicielskiej (ew. ograniczenie), nie ma takich mozliwosci na szczescie. bo, jak juz pisalem, dziecko, to nie rzecz, ani prawo majatkowe... NO owszem ...jednak chodzi o sytuacje szczególne np. brak bliskiej rodziny, z dalsza zero kontaktu a jedyny rodzic właśnie schodzi na ciężką chorobę. Chce zabezpieczyć dziecko i wskazać osobę z która dziecko ma więź emocjonalną, np wieloletnia przyjaciółkę. Gośka J. Urząd Wojewódzki/Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kr... Temat: Co dzieje się z dzieckiem samotnej matki po jej śmierci? Agnieszka Zdrzałka-Brdęk: marek jerzy K.: wskazac moze na rozne sposoby - np. wychodzac za maz za ojca dziecka ;-))) a powaznie: dopoki rodzice zyja i zadne z nich nie jest pozbawione wladzy rodzicielskiej (ew. ograniczenie), nie ma takich mozliwosci na szczescie. bo, jak juz pisalem, dziecko, to nie rzecz, ani prawo majatkowe... NO owszem ...jednak chodzi o sytuacje szczególne np. brak bliskiej rodziny, z dalsza zero kontaktu a jedyny rodzic właśnie schodzi na ciężką chorobę. Chce zabezpieczyć dziecko i wskazać osobę z która dziecko ma więź emocjonalną, np wieloletnia przyjaciółkę. o to chodzi Marek Jerzyk nie zawsze pisze co wiem, ale zawsze wiem, co pisze :) __... Temat: Co dzieje się z dzieckiem samotnej matki po jej śmierci? zaczynam miec wrazenie, ze niewyraznie pisze... :-( Gośka J. Urząd Wojewódzki/Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kr... Temat: Co dzieje się z dzieckiem samotnej matki po jej śmierci? marek jerzy K.: zaczynam miec wrazenie, ze niewyraznie pisze... :-( dobre ma pan wrażenie Marek Jerzyk nie zawsze pisze co wiem, ale zawsze wiem, co pisze :) __... Temat: Co dzieje się z dzieckiem samotnej matki po jej śmierci? Gośka S.: marek jerzy K.: zaczynam miec wrazenie, ze niewyraznie pisze... :-( dobre ma pan wrażenie dla niedomyslnych: moj faworyt 'w konkursie': czasem rece opadaja... (z: jerzy K. edytował(a) ten post dnia o godzinie 19:32 konto usunięte Temat: Co dzieje się z dzieckiem samotnej matki po jej śmierci? marek jerzy K.: wystarczyło NIE Czasem zadawanie dodatkowych pytań sprawia ze ludzie zaczynaja poszukiwać rozwiązań mniej popularnych, standardowych. W tym prypadku tak nie ma i tyle. Choc przypominaja sie programy w których kobiety poszukują opiekunów dla swoich dzieci. Zatem proszę sie nie oburzać. Nie zawsze my kobiety zadajemy pytania bezcelowe:)). Pozdrawiam AGA Marek Jerzyk nie zawsze pisze co wiem, ale zawsze wiem, co pisze :) __... Temat: Co dzieje się z dzieckiem samotnej matki po jej śmierci? Agnieszka Zdrzałka-Brdęk: marek jerzy K.: wystarczyło NIE Czasem zadawanie dodatkowych pytań sprawia ze ludzie zaczynaja poszukiwać rozwiązań mniej popularnych, standardowych. W tym prypadku tak nie ma i tyle. Choc przypominaja sie programy w których kobiety poszukują opiekunów dla swoich dzieci. Zatem proszę sie nie oburzać. Nie zawsze my kobiety zadajemy pytania bezcelowe:)). Pozdrawiam AGAraczej nikt nie zadaje bezcelowych pytan :-) do oburzania sie jest mi baaardzo daleko, a obrazek byl w zamysle dowcipny... pozdrawiam:-) konto usunięte Temat: Co dzieje się z dzieckiem samotnej matki po jej śmierci? marek jerzy K.:Pozdrawiam AGAraczej nikt nie zadaje bezcelowych pytan :-) do oburzania sie jest mi baaardzo daleko, a obrazek byl w zamysle dowcipny... pozdrawiam:-) Brak pozawerbalnych komunikatów strasznie zubaża rozmowy forumowe::)) POzdarwaim AGA
Na forach zdarzają się takie, które jedynie raz w roku przypominają o rocznicy śmierci swojego dziecka. - Nie spotykam się z kobietami po podobnych przejściach, bo wiem, że to nic nie da
Nikt nie jest przygotowany na śmierć rodzica i to niezależnie, czy ma 10, czy 30 lat. Oczywistym jednak jest, że dużo trudniej w takiej sytuacji odnaleźć się małemu dziecku lub osobie, która jeszcze nie osiągnęła niezależności finansowej. Na szczęście prawo chroni interesy młodych ludzi, którzy przedwcześnie utracili matkę, ojca lub oboje rodziców. Jeśli jesteś jedną z takich osób lub chcesz pomóc komuś, kto znalazł się w podobnej sytuacji, przeczytaj artykuł i dowiedz się, co dokładnie przysługuje dzieciom w przypadku śmierci rodzica. Zasiłek pogrzebowy Zasiłek pogrzebowy to rodzaj, świadczenia, który należy się nie tylko dzieciom, ale także innym krewnym, a nawet sąsiadom, jeśli to oni zajęli się pogrzebem, niemniej to pierwszy i podstawowy zasiłek,o jaki dzieci mogą się starać. Przysługuje w sytuacji, gdy zmarły miał ubezpieczenie, pobierał emeryturę lub rentę bądź spełniał warunki do uzyskania tych świadczeń, był na zasiłku chorobowym, świadczeniu rehabilitacyjnym lub zasiłku macierzyńskim. Jego maksymalna wysokość to 4 tys. zł. Dzieci mogą otrzymać pełną kwotę zasiłku, niezależnie od poniesionych kosztów pogrzebu. Nie muszą od niego płacić podatku ani ujawniać go w zeznaniu rocznym PIT. O świadczenie można się starać przez 12 miesięcy od dnia śmierci rodzica, którego pogrzeb się opłaciło. W tym celu należy złożyć w ZUS następujące dokumenty: wniosek, który można znaleźć na stronie ZUS lub w siedzibie placówki;skrócony odpis aktu zgonu;oryginały rachunków, które dokumentują wydatki na pogrzeb, ewentualnie ich kopie, potwierdzone przez bank;dokumenty potwierdzające pokrewieństwo;zaświadczenie, że zmarły był objęty ubezpieczeniem społecznym, np. odcinek renty lub emerytury. Czasami zdarza się, że jeśli dziecko otrzyma zasiłek pogrzebowy, a ubiega się dodatkowo o odszkodowanie, ubezpieczyciel może odmówić wypłaty odszkodowania za poniesione koszty pogrzebu albo wypłacić je, ale pomniejszone o kwotę zasiłku pogrzebowego. Niemniej zawsze warto walczyć o przysługujące nam świadczenia. Jeśli nie samodzielnie – to z pomocą profesjonalnej firmy odszkodowawczej, na przykład BEKER POLSKA. Każde z tych roszczeń ma inną podstawę prawną, dlatego skoro istnieje szansa na uzyskanie zarówno zasiłku, jak i pełnego odszkodowania, powinno się o nie starać. Odprawa pośmiertna Jeżeli zmarły rodzic w chwili śmierci był zatrudniony albo pobierał zasiłek z tytułu niezdolności do pracy z powodu choroby, zgodnie z kodeksem pracy, dzieciom – gdy nie ma współmałżonka – należy się odprawa pośmiertna. Mogą to być dzieci własne, drugiego małżonka lub adoptowane do 16. roku życia, a gdy się uczą – do 25. roku życia. Jeśli dzieci są całkowicie niezdolne do pracy, mogą otrzymać odprawę bez względu na wiek. Dzieci mogą ubiegać się o świadczenie zarówno gdy rodzic zmarł podczas wykonywania obowiązków zawodowych, jak i wówczas, gdy przebywał na urlopie wypoczynkowym, macierzyńskim lub wychowawczym. Nie ma znaczenia, na jaki okres był zatrudniony, a jeśli pracował u kilku pracodawców, odprawa należy się od każdego z nich. Od świadczenia nie trzeba płacić podatku, a jego wysokość jest uzależniona od stażu pracy: poniżej 10 lat – przysługuje jednomiesięczne wynagrodzenie;co najmniej 10 lat – trzymiesięczne wynagrodzenie;przepracowane 15 i więcej – sześciomiesięczne wynagrodzenie. Dzieciom należy się również zaległe wynagrodzenie zmarłego oraz należny mu ekwiwalent urlopowy. Odszkodowanie i zadośćuczynienie W przypadku śmierci rodzica dzieciom należy się również odszkodowanie i zadośćuczynienie. Często utożsamiane – są osobnymi świadczeniami, o które można starać się równocześnie. Zadośćuczynienie ma być sposobem złagodzenia różnego rodzaju cierpień psychicznych o charakterze wewnętrznym, które pojawiły się bezpośrednio po śmierci rodzica, jak i tych, które mogą pojawić się w przyszłości, na przykład: pogorszenie sytuacji finansowej i życiowej;wywołany szok i zaburzenia w funkcjonowaniu rodziny;poczucie osamotnienia, bólu, tęsknoty i żalu;ogólne cierpienie i pogorszenie zdrowia psychicznego, które są następstwem śmierci otrzymać pomoc w uzyskaniu odszkodowania oraz zadośćuczynienia za śmierć bliskiej osoby? Przejdź tutaj: Odszkodowanie za śmierć bliskiej osoby. Zadośćuczynienie ma charakter jednorazowy i obejmuje wszystkie negatywne doznania po stronie dziecka, w tym te, które będzie ono odczuwać w przyszłości. Przy wyliczaniu wysokości zadośćuczynienia bierze się pod uwagę stopień uszczerbku na zdrowiu psychicznym dziecka, jego siły więzi emocjonalnej z rodzicem, poczucie bezradności życiowej oraz inne czynniki uzależnione od konkretnego stanu faktycznego, których trzeba poszukiwać przy każdej indywidualnej sprawie szczególnie z uwzględnieniem wszelkich cech dziecka. Dzieciom, w przypadku śmierci rodzica, przysługuje również odszkodowanie. Jest to świadczenie pieniężne, mające na celu naprawić szkodę, która dotyka sfery zewnętrznej, a nie wewnętrznej. Celem odszkodowania jest więc wyrównanie straty materialnej. Można go żądać na przykład w celu zwrotu kosztów leczenia, a także kosztów dojazdów do placówek medycznych, na przykład gdy dziecko korzystało z prywatnej opieki psychiatrycznej i/lub psychologicznej. Widać więc, że świadczeń, które przysługuje dzieciom po śmierci rodzica, jest naprawdę dużo. Ponieważ szok i ból wywołany stratą tak bliskiej osoby, często utrudnia walkę o swoje prawa, można zwrócić się o pomoc do firmy takiej jak BEKER POLSKA, która profesjonalnie zajmie się całą sprawą. Pomoże dopełnić niezbędnych formalności i zadba, by przysługujące osobie poszkodowanej świadczenia były możliwie wysokie.nfz5.